Widzew powiedział stop. Lechia oddala się od europejskich pucharów

Lechia Gdańsk przegrała z Widzewem Łódź 0:1 i mocno ograniczyła swoje szanse na awans do europejskich pucharów. Oprócz zwycięstwa z Zagłębiem potrzebny jej będzie cały zestaw korzystnych wyników na innych boiskach
Gdańszczanie jechali do Łodzi wiedząc, że zwycięstwa w dwóch ostatnich meczach zapewnią im grę w Lidze Europejskiej bez względu na inne wyniki. Ale nie mogli liczyć na taryfę ulgową, bo Widzew po ostatnich dobrych meczach też zyskał niespodziewanie szansę na grę w Europie.

Trener Widzewa Czesław Michniewicz posadził na ławce rezerwowych najlepszego strzelca Darvydasa Sernasa, ale i tak miał sporą siłę z przodu w postaci Piotra Grzelczaka. Wychowanek Widzewa w czterech ostatnich meczach strzelił cztery gole, a na początku meczu z Lechią dołożył kolejnego. Prostopadłą piłkę zagrał Riku Riski, a Grzelaczk przytomnym strzałem pokonał Pawła Kapsę.

Lechia mogła wyrównać już dwie minuty później, ale po rzucie różnym wykonywanym przez Levona Hajrapetiana z bliska głową w poprzeczkę strzelił Marko Bajić, a Luce Vucko zabrakło kilkunastu centymetrów do skutecznej dobitki. W pierwszej połowie gdańszczanie mieli jeszcze jedną bardzo dobrą okazję do zdobycia gola. Po akcji Ivansa Lukjanovsa piłka trafiła do Pawła Nowaka, ale jego strzał obronił Bartosz Kaniecki, a Hajrapetian zbyt długo zwlekał z dobitką.

Widzewiacy także mieli swoje dobre momenty, ale Lechię ratowali Vytaustas Andriuskievicius (wybił piłkę praktycznie z pustej bramki) i świetnie broniący Kapsa (efektownie obronił strzały Mindaugasa Panki i Sebastiana Radzio). W drugiej połowie nie mająca nic do stracenia Lechia rzuciła się do przodu i Widzew mógł grać z kontry. Jeden z takich wypadów o mało co nie zakończył się golem Niki Dżalamidze.

Piłka dwa razy lądowała jeszcze w siatce, ale trafienia Bajicia i Sernasa nie zostały uznane z powodu spalonych. O ile gol Litwina nie został słusznie uznany, tak ocena akcji serbskiego pomocnika budzi już kontrowersje. Lechia, specjalista od końcówek, i tak mogła jeszcze wyrównać, ale Vucko trafił w słupek, a Abdou Traore w poprzeczkę.

Porażka w Łodzi mocno skomplikowała sytuację Lechii. Aby zagrać w Lidze Europejskiej musi nie tylko wygrać w ostatniej kolejce z Zagłębiem Lubin, ale także liczyć na korzystne wyniki na innych boiskach. Możliwych wariantów jest sporo, ale o skali trudności najlepiej świadczy fakt, że może być potrzebna porażka na własnym boisku Śląska Wrocław z Arką Gdynia i/lub remis bądź porażka Jagiellonii Białystok z Ruchem Chorzów oraz brak zwycięstwa Widzewa z Górnikiem w Zabrzu.

Widzew Łódź - Lechia Gdańsk 1:0 (1:0). Bramki: Grzelczak (4.). Widzew: Kaniecki - Budka, Zalepa, Szymanek, Dudu - Riski (46. Sernas), Panka, Broź, Ostrowski (46. Ben Radhia) - Dżalamidze Ż (79. Radzio), Grzelczak. Lechia: Kapsa - Pietrowski, Vucko, Bąk, Andriuskevicius - Bajić (67. Buval), Surma, Hajarapetian (79. Sazaknkow) - Nowak, Lukajanvos, Traore.