Sport.pl

Piłkarze Arki Gdynia podejmują Piasta Gliwice. Interesuje ich tylko zwycięstwo

Faworytem piątkowego meczu Arki Gdynia z Piastem Gliwice są bez wątpienia gospodarze. W meczu inauguracyjnym rozgrywki I ligi gdynianie zremisowali z Wartą Poznań, głównym faworytem do awansu, podczas gdy Piast nieoczekiwanie uległ Wiśle Płock 0:1. Początek spotkania o godz. 19.30.
W meczu z Wartą gdynianie zaprezentowali się z dobrej strony i tylko rozregulowanym celownikom Ensara Arifovicia i Mirko Ivanovskiego "zawdzięczają", że pierwszego ligowego zwycięstwa nie odnieśli już w inauguracyjnej kolejce. - Może Warta cieszy się z remisu, ja nie. U siebie musimy wygrywać - mówił po meczu rozeźlony Ivanovski, który w doliczonym czasie gry zmarnował stuprocentową okazję na zdobycie zwycięskiej bramki.

W piątek ma być już inaczej. Naprzeciw Arki stanie drużyna z Gliwic, która po sporych roszadach kadrowych tylko z nazwy przypomina zeszłorocznego faworyta do awansu. Drużynę opuścił najlepszy gracz zespołu w ubiegłym sezonie i autor dziesięciu bramek Jakub Biskup. Pomocnik początkowo przymierzany był właśnie do Arki, ale ostatecznie wylądował w zespole Termaliki Bruk-Bet Nieciecza. Gliwice opuścili również tacy zawodnicy jak bramkarz Krzysztof Kozik, obrońcy Sławomir Szary i Igor Lewczuk oraz Mariusz Muszalik, Jakub Smektała, Brazylijczyk Maycon i Paweł Gamla. Co po stronie zysków? Piasta nadal prowadzi Marcin Brosz, co zapewnia gliwiczanom ciągłość myśli szkoleniowej. Obiecujący trener był bliski utraty posady po ostatnim sezonie, w którym Piast zajął dopiero 5. miejsce. Kibice domagali się głowy szkoleniowca, ale ten przetrzymał gradobicie i zdołał przekonać zarząd klubu, że marne wyniki nie są w stu procentach jego winą. Chwilę później podpisywał już kontrakt na kolejny sezon. Na plus należy też zaliczyć pozyskanie napastnika Wojciecha Kędziora z Zagłębia Lubin i... to tyle. Chodź klub zasiliło kilkunastu piłkarzy, to angaż każdego z nich jest dużą niewiadomą. Dodatkowo w meczu 1. kolejki Piast nieoczekiwanie przegrał na wyjeździe z beniaminkiem z Płocka 0:1, co w Gliwicach potraktowano jako katastrofę.

A co słychać w Arce? Wypowiedzi piłkarzy tuż po remisie z Wartą można sprowadzić do wspólnego mianownika, każdy z nich chciał ten mecz wygrać i każdy z nich był zawiedziony, że zwycięstwo wymknęło się w ostatniej chwili. Taka postawa to dobry prognostyk na przyszłość. Arka grała jednak najczęściej długimi piłkami, czyli tak jak w ubiegłym sezonie Flota Świnoujście - poprzedni klub obecnego trenera gdynian Petra Nemeca. Warta była na to przygotowana i łatwo rozbijała ataki gdynian. - Jeśli Arka tego nie poprawi, to ciężko będzie jej wywalczyć awans do ekstraklasy - mówił po spotkaniu napastnik Warty Piotr Reiss.

W wyjściowym składzie Arki zagrali praktycznie tylko nowi piłkarze, ale o tym, czy transfery przeprowadzone przez Nemeca są trafione, przyjdzie oceniać dopiero za kilka kolejek. Kilku zawodników zaprezentowało się z dobrej strony (Krzysztof Łągiewka, Marcin Radzewicz, a zwłaszcza Jakub Kowalski), a kilku poniżej oczekiwań. Duże pretensje kibice mieli zwłaszcza do napastnika Janusza Surdykowskiego, który przez 70 minut nie potrafił stworzyć tyle zagrożenia, co wprowadzony za niego Ivanovski w ciągu kilkunastu minut. Zanosi się też na... zmianę kapitana. W inauguracji z Wartą opaskę dzierżył Michał Płotka, jeden z nielicznych piłkarzy, którzy zostali w Arce po poprzednim, zakończonym degradacją z ekstraklasy, sezonie. Płotka nie radził sobie z kierowaniem grą nowych kolegów i został zmieniony w przerwie przez Piotra Kasperkiewicza. Gra Arki zyskała wtedy mocno na jakości.

Jakikolwiek inny wynik, niż zwycięstwo Arki, będzie niespodzianką. Gdynianie muszą awansować, chcą tego i... mogą. A Piast może tylko chcieć. Początek meczu w piątek o 19.30.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


ZACIEKAWIŁ CIĘ SIĘ TEN NEWS? KLIKNIJ "LUBIĘ TO" PONIŻEJ I SPRAW, ŻEBY ZAPOZNALI SIĘ Z NIM RÓWNIEŻ TWOI ZNAJOMI!

Więcej o: