Michał Globisz o Arce Gdynia: Oni jednak potrafią grać w piłkę...

- Jest za wcześnie, by mówić, że Arka Gdynia jest na właściwym torze. Choć w jej grze widać postęp. Ustała rotacja w wyjściowej jedenastce i nagle okazało się, że ci piłkarze potrafią grać w piłkę - mówi Michał Globisz, trener młodzieżowych mistrzów Europy z 2001 r.
Po środowym zwycięstwie z Wisłą Płock (2:0) Arka awansowała w tabeli I ligi na 11. miejsce. W tym sezonie tak wysoko jeszcze nie była. Licząc pucharowy mecz z Olimpią Elbląg, passa żółto-niebieskich bez porażki wydłużyła się do siedmiu meczów. Czy Arka jest już na właściwej drodze, by jeszcze jesienią doskoczyć do czołówki, a wiosną powalczyć o awans do ekstraklasy?

- Zalecałbym cierpliwość - uważa trener Globisz. - Poczekajmy na wyniki najbliższych meczów z Polkowicami, Polonią Bytom i Pogonią Szczecin. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Jeszcze niedawno tę samą Arkę widzieliśmy w strefie spadkowej, a dziś liczymy jej punkty straty do lidera. Dajmy piłkarzom czas do końca rundy. Dopiero wówczas będziemy mogli wyznaczyć cel, o jaki będą walczyć wiosną.

Co sprawiło, że od kilku kolejek o grze Arki można mówić w coraz cieplejszych słowach?

- Trener Petr Nemec trafił na optymalny skład - podkreśla Globisz. - Ustała rotacja w wyjściowej jedenastce i nagle okazało się, że jego piłkarze potrafią grać w piłkę. Że potrafią klecić akcje z kilku podań, że nie wywalają na oślep piłek z obrony. Fragmentami widać nawet grę z pierwszej piłki. Nemec trafił też z ustawieniem. To, co grał Bartosz Flis z Zawiszą, to było coś, na co czekali w Gdyni wszyscy - wylicza Globisz i znów dodaje, by nie popadać w hurraoptymizm. - Wciąż wyraźne braki widać w grze defensywnej, ale nie miałbym pretensji tylko do samej obrony, ale całego zespołu. Tu musi nastąpić poprawa.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Ostatnie mecze Arki, która na boisko wychodzi coraz częściej w jednakowym składzie, pokazały, że siłą gdynian staje się kolektyw.

- W tej drużynie nie widzę postaci wiodącej. Siły i odpowiedzialność Nemec rozłożył na cały zespół. Dobrze grają Benat, Jarzębowski, Kuklis. Myślę, że więcej drużynie dawałby Radzewicz, ale z braku lewego obrońcy Nemec jest zmuszony wystawiać go w defensywie - mówi trener młodzieżowych mistrzów Europy z 2001 r.

Globisz podkreśla, że Arka przeszła w tym sezonie rewolucję. Po spadku z ekstraklasy z Gdyni odeszło kilkunastu piłkarzy i trener Frantisek Straka. W ich miejsce przyszło kilkunastu kolejnych, których powierzono w ręce Nemeca. Jak przyznaje Globisz, warunki, w jakich przyszło pracować Czechowi, i presja, jakiej został poddany, były ekstremalne.

- Trener Nemec był w wyjątkowej sytuacji. To się rzadko zdarza, by wymienić dosłownie cały zespół! To musiało iść metodą prób i błędów. W mojej ocenie to było nieuniknione, ale dzięki temu Nemec wie dziś, jaki ma zespół. Zgadzam się, że w Arce jest za dużo piłkarzy, a za mało piłkarskiej jakości, ale to wzięło się właśnie z tych poszukiwań - podkreśla Globisz i na pytanie, kogo z piłkarzy z obecnej kadry pożegnałby w przerwie zimowej, odpowiada: - Logicznym by było, aby pozbyć się zawodników niemieszczących się do meczowej kadry. Ale ja staram się zrozumieć trenera. Przed rozpoczęciem sezonu, kiedy do Gdyni przyjeżdżało na testy kilkudziesięciu piłkarzy, Nemec musiał z tej masy wyłuskać najlepszych. Stąd taka ilość piłkarzy w obecnej kadrze. Nemec musiał się zabezpieczyć na wypadek, gdyby nagle okazało się, że z 16 piłkarzy, których wziął, siedmiu się nie sprawdziło. Na początku taka metoda może wydawać się rewolucyjna. Oby to przeszło w ewolucję.

Kolejnym krokiem w drodze do górnej połowy tabeli ma być sobotnie zwycięstwo z przedostatnim zespołem I ligi KS Polkowice. - Polkowice nie mają takiego potencjału jak np. Zawisza, będą się bronić, punkt wezmą w ciemno. Czy należy się obawiać, że Arka zlekceważy rywala? Ta drużyna nie jest jeszcze na tym etapie, by lekceważyć kogokolwiek.