Oceniamy piłkarzy Arki Gdynia po wygranej z KS Polkowice [SONDAŻ]

Choć Arka Gdynia wygrała z KS Polkowice 2:1, to styl w jakim odniosła to zwycięstwo pozostawia wiele do życzenia. Nieskuteczność napastników raziła w oczy, a sporo do zarzucenia sobie powinni też mieć gdyńscy defensorzy. Czy któryś z piłkarzy zasługuje na wyróżnienie?
Marcin Juszczyk. Po tym spotkaniu nie sposób uniknąć próby porównania go z Arturem Borucem. Czyżby za pewną grę na przedpolu i efektowne pajacyki w sytuacjach sam na sam? Nie, Juszczyk w 76. minucie o mało nie wpuścił babola bliźniaczo podobnego do tego Boruca z meczu z Irlandią w eliminacjach do MŚ 2010. Piłka przepuszczona pod stopą na szczęście minęła jednak gdyńską bramkę.

Damian Krajanowski. Słabszy występ walecznego obrońcy. Krajanowski miał jednak o tyle szczęście, że przeciwnicy, widząc jak beznadziejnie gra Radzewicz, większość swoich ataków prowadzili drugą stroną boiska.

Sławomir Mazurkiewicz. Dobre występy nadal przeplata słabymi. Mecz z Polkowicami niech zaliczy do tych drugich.

Omar Jarun. Palestyńczyk umie przy dośrodkowaniach rywali wybijać piłkę głową. Nic dziwnego, mierzy blisko dwa metry. Ale cała reszta piłkarskiego rzemiosła to dla Jaruna już za wysoka szkoła jazdy.

Marcin Radzewicz. Najgorszy od dawna występ rudowłosego pomocnika. No właśnie, pomocnika. Radzewicza wyraźnie ciągnie do przodu i lewa strona obrony, może poza meczem z Bogdanką Łęczna w 11. kolejce, wyraźnie mu nie pasuje. To po jego błędzie Polkowice stworzyły sobie wymarzoną sytuację do wyrównania.

Piotr Kuklis. Nikt już nie pamięta ślamazarnego i niedokładnego Kuklisa z początku rundy. Były widzewiak z każdym kolejnym meczu udowadnia, że krytyka tylko zmobilizowała go do lepszej gry. A to rzecz rzadko spotykana u polskich piłkarzy. Doceniają go też już kibice, po tym jak zmienił go Bartłomiej Niedziela, jeszcze długo skandowali jego nazwisko.

Tomasz Jarzębowski. Porównywanie go do jego poprzednika Piotra Kasperkiewicza byłoby nadużyciem. Bo gra bez porównania lepiej od niego. Przysnął trochę w drugiej połowie, ale i tak Arka ma pomocnika na ekstraklasę.

Zgadzasz się z tymi ocenami? - wyraź się na naszym facebooku! »


Petr Benat. Otworzył wynik, a potem rządził i dzielił w środku pola. Ewidentnie lubi też Chucka Norrisa, jego strzał z półobrotu, gdyby zakończył się bramką, byłby ozdobą spotkania. Po spotkaniu nie ukrywał, że dobrze mu w Gdyni i coraz lepiej rozumie się z kolegami. Będzie z niego dużo pociechy.

Jakub Kowalski. W pierwszej połowie najlepszy na boisku. W drugiej zaś, podobnie jak większość kolegów, zupełnie niewidoczny.

Bartosz Flis. Chwalony po meczu z Zawiszą Bydgoszcz młodziutki napastnik chyba zbyt szybko uwierzył we własną wielkość. Biegał, szarpał, ale bez pożytku dla drużyny. Cieniem na jego występ kładzie się też sytuacja z 20. minuty, gdy z kilku metrów nie trafił do pustej bramki. To może być pudło sezonu.

Janusz Surdykowski. Kolejny beznadziejny występ. W drugiej połowie grał tak słabo, że gdyby był uczciwy, sam poprosiłby trenera Petra Nemeca o wprowadzenie w jego miejsce Mirko Ivanovskiego.

Bartłomiej Niedziela. Zmienił Kuklisa. Nie przeszkadzał, ale też nie pomógł.

Mateusz Szwoch. Oddał ładny strzał pięć minut po wejściu na boisko. I tyle.

Mirko Ivanovski. O tym, że Macedończyk ma ciąg na bramkę i spore umiejętności, wiadomo od dawna. I że drugiego napastnika z takim instynktem w Arce po prostu nie ma. Ale przez swój zadziorny charakter może nigdy nie wybić się ponad przeciętność. W poprzednim meczu pauzował za kartki, ale zamiast wrócić ze zgrupowania reprezentacji i trenować z drużyną, wolał byczyć się w hotelu.

Który z piłkarzy Arki był najlepszy w spotkaniu z KS Polkowice?
Więcej o: