Sport.pl

Arka Gdynia postrachem I ligi, ale nie dzięki napastnikom

Kolejny sezon w pełni, a w Gdyni problemy wciąż te same. Choć Arka nie przegrała od dziesięciu spotkań, pnie się w górę tabeli i strzela gola za golem, to jej napastnicy mają w tym tylko śladowy udział.
Arka strzeliła w tym sezonie już 26 bramek, to drugi wynik w I lidze. Jedną więcej ma tylko Pogoń Szczecin, z którą Arka mierzy się zresztą w sobotę. I patrząc na prezentowaną przez nią ostatnio formę może wtedy ten bilans zmienić na własną korzyść.

Czyje bramki mogą przesądzić o ewentualnym zwycięstwie w Szczecinie? Raczej nie napastników, którzy strzelili ich łącznie dotychczas osiem, niecałą trzecią część całości. Piłkarze, którzy mieli stanowić o sile napadu Arki, czyli Janusz Surdykowski, Mirko Ivanovski, czy zwłaszcza Ensar Arifović zdobyli dotychczas sześć goli. Jakich? Bośniak pierwszą bramkę strzelił Piastowi Gliwice. Z karnego. Kolejną dwa miesiące później z Bogdanką Łęczna, gdy piłka po dośrodkowaniu odbiła mu się od twarzy i wpadła do siatki. Ostatnią Zawiszy Bydgoszcz, w meczu wygranym 5:2, gdzie mało kto bramki nie strzelił. A w następnym meczu, przeciw Wiśle Płock, doznał kontuzji i nie gra do dzisiaj.

A Surdykowski? Pierwszą ustrzelił Piastowi, podobnie jak Arifović. Kolejną dołożył w przegranym 1:3 meczu z Ruchem Radzionków. Było to na początku września, od tamtej pory cisza. Surdykowski gra, ale nie strzela.

O Ivanovskim można zaś napisać tomy. Jako jeden z nielicznych pozostał w Gdyni po rewolucji kadrowej, która miała miejsce po poprzednim sezonie, zakończonym spadkiem z ekstraklasy. Jest niepokorny, charakterny, zadufany w sobie, trudny w obyciu i... najzdolniejszy ze wszystkich gdyńskich napastników. Cóż jednak z tego, skoro Macedończyk jedyną bramkę strzelił Olimpii Elbląg, jeszcze w sierpniu. Zamiast grać dla zespołu, woli grać dla siebie. Po dłuższej nieobecności spowodowanej wyjazdem na mecze reprezentacji, zaczął jeszcze mocniej odstawać od zespołu. Ze zgrupowania mógł zresztą wrócić wcześniej, ale wiedząc, że nie zagra w lidze przez żółte kartki, wolał zostać z rodakami i byczyć się w hotelu. Sporo pretensji miał o to do niego trener Arki Petr Nemec, który w zawodnikach bardziej od talentu ceni waleczność, ambicję i oddanie dla klubu. Których Ivanovskiemu ewidentnie brakuje.

Duże nadzieje pokłada się co prawda w Bartoszu Flisie, który znakomitą partię rozegrał zwłaszcza przeciw Zawiszy. Ale dwudziestolatek dopiero wchodzi do zespołu, ani razu nie rozegrał pełnego spotkania, no i trzeba przyznać, że rasowym snajperem nie jest i raczej nim nie zostanie.

Kto zaś zdobywa bramki dla Arki? Najlepszym strzelcem jest Piotr Kuklis, który swoje sześć goli zdobył grając na lewej pomocy. Co ciekawe, były widzewiak przed transferem do Gdyni przez całą karierę występował jako defensywny pomocnik. Po trzy gole mają też Tomasz Jarzębowski i Petr Benat, czyli środkowi pomocnicy.

8 - tyle bramek zdobyli napastnicy Arki w tym sezonie. To mniej niż 1/3 dorobku całego zespołu.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Więcej o: