Mirko Ivanovski z Arki Gdynia: Gram przeciwko Arszawinowi, a w I lidze siadam na ławce

- Nie jest łatwo wrócić po meczach kadry do I ligi. W reprezentacji gram przeciwko takim piłkarzom, jak Arszawin czy Denisow, a potem wracam do klubu i siadam na ławce. Nie wiem, co o tym myśleć - żali się napastnik Arki Gdynia Mirko Ivanovski.
Ivanovski, który jest reprezentantem Macedonii, przyszedł do Arki w ubiegłym roku. Miał być objawieniem ekstraklasy, ale kibice zapamiętali go głównie z tego, że... często się przewracał i miał pretensje do sędziów. Obecny sezon też nie jest dla niego udany, w I lidze strzelił na razie tylko jedną bramkę.

- Nie jest łatwo wrócić po meczach kadry do I ligi. W reprezentacji gram przeciwko takim piłkarzom, jak Arszawin czy Denisow, a potem wracam do klubu i siadam na ławce. Nie wiem, co o tym myśleć - mówi na łamach "Przeglądu Sportowego" Ivanovski. I dodaje: - Podobno brakowało mi treningu, a przecież na zgrupowaniu kadry też trenowałem.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Trener Arki Petr Nemec zarzuca też Macedończykowi egoistyczną grę, choćby w ostatnim meczu z Polonią Bytom.

- Gdyby w 92. minucie oddał piłkę Niedzieli, tak jak wcześniej podał do Radzewicza i z tego padła czwarta bramka, to byłby dla mnie wielkim piłkarzem. Ale on to chciał wziąć na siebie - podsumował jego występ Nemec na łamach "Przeglądu".

Piłkarz odpowiada: - Każdy napastnik chce strzelać gole, bo to jest nasze główne zadanie. Jak mam wybierać: podać czy strzelić, to wolę strzelić. Gdybym trafił, nikt by mnie nie pytał, dlaczego nie podałem.

Cały tekst o Mirko Ivanovskim w Przeglądzie Sportowym