Oceniamy piłkarzy Arki Gdynia w meczu z Wartą Poznań

Piłkarze Arki Gdynia zremisowali z Wartą Poznań 1:1 i zaprzepaścili szansę na zbliżenie się do czołówki tabeli I ligi. Który z piłkarzy Arki wypadł najlepiej, a który zaprezentował się poniżej oczekiwań?
Marcin Juszczyk. Przy straconej bramce mógł zachować się lepiej, interweniował histerycznie. Potem poprawny, choć mógłby pamiętać o tym, że gdy jego zespół przegrywa, piłkę do gry warto wprowadzać ciut szybciej.

Damian Krajanowski. Pierwszy raz wystąpił w roli kapitana, ale nowa rola przesłoniła mu dotychczasowe obowiązki, czyli bronienie dostępu do bramki. Krajanowski zwłaszcza w drugiej połowie był niedokładny.

Tomasz Jarzębowski. Wobec absencji pauzującego za kartki Sławomira Mazurkiewicza zagrał w obronie. Ale jego miejsce jest zdecydowanie w środku pola.

Krzysztof Łągiewka. Zanim zszedł z powodu kontuzji, zdążył wespół z Radzewiczem przysnąć przy golu Magdziarza.

Marcin Radzewicz. To już kolejny mecz, w którym należał do słabszych punktów zespołu. Co poniekąd jest zrozumiałe, bo Radzewicz wyraźnie tęskni za lewą stroną pomocy. Tyle, że tam świetnie spisuje się Kuklis, więc albo Radzewicz bardziej przyłoży się do nowych zadań albo prędzej czy później wyląduje na ławce.

Jakub Kowalski. Najlepszy gracz Arki w rundzie jesiennej rozegrał w Poznaniu najsłabszy mecz. A może to dlatego, że przeciwnicy wiedzą już, czego mogą się po nim spodziewać? Gdy podwajają krycie, Kowalski sobie nie radzi.

Piotr Kasperkiewicz. Żenada, może poza pierwszym kwadransem, gdy był aktywny. Potem było już tylko gorzej. To piłkarz góra na III ligę.

Petr Benat. Pozbawiony wsparcia Jarzębowskiego Czech nie był już tak silnym ogniwem Arki. Nie zagrał źle, ale... dobrze też nie.

Piotr Kuklis. Jak zwykle ambitny i zadziorny, szukał gry, próbował prostopadłych podań. Tym razem było to jednak za mało.

Bartosz Flis. Młody napastnik coraz lepiej rozumie się z doświadczonymi kolegami, z Kuklisem i Benatem gra już wręcz na pamięć. Choć prochu w Poznaniu nie wymyślił, to należał do jaśniejszych punktów drużyny.

Mirko Ivanovski. Za sytuację z 60. minuty, gdy mając przed sobą pustą bramkę zdecydował się odegrać piłkę w bliżej nieokreślonym kierunku, powinien dostać nowy kontrakt i podwyżkę. Ale w Warcie.

Bartosz Brodziński. Kontuzja Łągiewki dała mu szansę na pierwszy występ w sezonie. Nie wykorzystał jej, grał chaotycznie i prokurował niebezpieczne sytuacje. Miejsca w składzie z pewnością sobie nie wywalczył.

Paweł Czoska. Gdy pojawiał się na murawie w miejsce Flisa, niektórzy kibice pukali się w czoło. Ale pomocnik, który ostatni raz w ligowym meczu Arki zagrał jeszcze w sierpniu, dał jej wyrównującą bramkę i cenny punkt.

Ensar Arifović. Wszedł w miejsce Ivanovskiego i mógł dać Arce zwycięstwo. Jego bomba zza pola karnego trafiła jednak w poprzeczkę. Wejście Bośniaka nic jednak Arce nie dało, był wolny, drewniany i ciągle tracił piłkę.