Arka Gdynia zagra z Piastem Gliwice o... spokojną zimę

Rozpędzoną Arkę Gdynia wyhamowały ostatnio Pogoń Szczecin i Warta Poznań. Aby nie stracić kontaktu z czołówką I ligi, gdynianie muszą wygrać na wyjeździe z Piastem Gliwice.
Fantastyczne przebudzenie Arki śledziła cała Polska. Dołujący od początku sezonu gdynianie od porażki z Flotą Świnoujście (0:1) nie dali się potem pokonać ośmiu kolejnym przeciwnikom w lidze, dodatkowo eliminując z Pucharu Polski Olimpię Elbląg i Polonię Warszawa. Płynącą z prędkością kilkudziesięciu węzłów Arkę zastopowali dopiero gracze Pogoni Szczecin, wygrywając 3:1. Wspaniała passa trwała więc niewiele ponad półtora miesiąca. Po porażce z Pogonią przyszedł też nieszczęśliwy remis 1:1 z Wartą w Poznaniu. Tylko jeden punkt w dwóch ostatnich meczach zepchnął Arkę w środek tabeli. Gdynianie zajmują obecnie 8. miejsce, a do liderującej Pogoni tracą już 10 pkt. Ewentualna porażka Arki w sobotę w Gliwicach miałaby ogromne znaczenie dla układu sił w tabeli.

Dobrym prognostykiem przed meczem w Gliwicach jest powrót do składu kapitana żółto-niebieskich Sławomira Mazurkiewicza, który z Wartą nie zagrał przez nadmiar żółtych kartek. Obok niego powinniśmy już też zobaczyć Omara Jaruna, który wyleczył kontuzję. Na środku pomocy zobaczymy więc ponownie Tomasza Jarzębowskiego, który mecz z Wartą z konieczności rozegrał właśnie na środku obrony. Innych zmian w składzie ciężko się spodziewać, choć zagadką będzie obsada linii ataku. O ile występu młodzieżowca Bartosza Flisa można być prawie pewnym, to jego partnerem może być zarówno nieskuteczny Mirko Ivanovski, jak i powolni i chaotyczni Ensar Arifović lub Janusz Surdykowski. Obojętnie który z nich wystąpi, dla każdego z nich będzie to jedna z ostatnich szans, by uratować angaż w Gdyni przed rundą wiosenną.

Piast będzie dla Arki trudnym przeciwnikiem. Zajmuje trzecie miejsce w tabeli, do lidera traci tylko cztery punkty. Od tygodnia gra też na nowym stadionie, mogącym pomieścić 10 tys. widzów. Inaugurację obiektu, w której Piast pokonał Wisłę Płock 2:1 (obie bramki strzelił w ostatnich dwóch minutach), śledziło z trybun ponad 9 tys. kibiców. To jak dotychczas frekwencyjny rekord sezonu w I lidze, który w spotkaniu z Arką prawdopodobnie będzie jednak pobity.