Sport.pl

Echo meczu Piast - Arka. W Gdyni zamiast czuba tabeli będzie środek

Gdynianie znów zremisowali wygrane spotkanie. W meczu z Piastem zamiast podwyższyć prowadzenie, dali sobie wbić wyrównującą bramkę. I to dwukrotnie. Dlatego też zamiast spędzić zimę w czołówce tabeli, ugrzęźli w jej środku.
Arka przed serią trzech meczów wyjazdowych miała nadzieję na dogonienie ligowej czołówki. Najpierw jednak przegrała z Pogonią Szczecin, a następnie zremisowała z Wartą Poznań i właśnie Piastem. Zdobyła więc tylko dwa punkty i niezależnie od wyniku meczu z Sandecją, z którą zagra za tydzień, spędzi zimę w środku tabeli.

Czego zabrakło do zwycięstwa w Gliwicach? Konsekwencji. Arka oddała prowadzenie w momencie, w którym powinna je podwyższyć. Z Piastem uczyniła to zresztą aż dwukrotnie i to pomimo że, zwłaszcza w pierwszej połowie, była zespołem lepszym. Prowadzenie objęła już w 7. minucie, gdy Petr Benat wykorzystał dokładne podanie Bartosza Flisa. Potem gdynianie rozpoczęli festiwal nieporadności. Pudłowali Benat, Jakub Kowalski i Piotr Kuklis. A gdy Arka szykowała się już do zejścia na przerwę, grający dotychczas wolno i schematycznie Piast wyrównał. Co warte podkreślenia, strzał Wojciecha Kędziory był dopiero pierwszym celnym uderzeniem gliwiczan w tej części meczu.

Wyrównanie podziałało ożywczo na zespół Marcina Brosza, który od początku drugiej odsłony meczu mocno przycisnął. I gdy za drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, z boiska wyleciał Kuklis, kolejne bramki dla Piasta wydawały się kwestią czasu. Nieoczekiwanie ponownie na prowadzenie wyszła jednak Arka i to znów dzięki Benatowi. Zamiast jednak zacieśnić szyki obronne, dalej prowadziła otwartą grę. Wymiana ciosów zemściła się pięć minut przed końcem, gdy gości ponownie ukąsił Kędziora.

Remis w Gliwicach był dla Arki już ósmym w sezonie. Gdynianie, obok znajdujących się w tabeli za nimi Olimpią Grudziądz i GKS Katowice, są najczęściej remisującą drużyną w lidze. Gdyby wygrali choćby połowę z tych meczów, mieliby osiem punktów więcej i zajmowaliby miejsce w pierwszej trójce. Zawstydzający jest też bilans meczów wyjazdowych. Arka na boisku rywala wygrała raz, z Wisłą Płock 2:0. Oprócz niej jednym zwycięstwem na wyjeździe "pochwalić się" może tylko sąsiadująca z nią w tabeli Bogdanka Łęczna oraz... wszystkie zespoły ze strefy spadkowej.

Trzeba jednak zaznaczyć, że remis z Piastem, choć dał gdynianom tylko punkt, to wbrew pozorom niezły wynik, bowiem gliwiczanie będą wiosną jednym z głównych kandydatów do awansu. Rundę wiosenną rozpoczną zajmując miejsce w ścisłej czołówce, a aż 12 z 14 meczów rozegrają na swoim stadionie. A że do ekstraklasy awansują tylko dwa zespoły, to remis w dwumeczu (w 2. kolejce w Gdyni także padł wynik 2:2) z jednym z najgroźniejszych rywali złym prognostykiem nie jest.

Ale nad dyspozycją w meczach wyjazdowych gdynianie będą musieli zimą mocno popracować. Bo jeśli nie poprawią się w tym elemencie, to o marzeniach na powrót do elity trzeba będzie szybko zapomnieć.

Piast Gliwice - Arka Gdynia 2:2 (1:1). Bramki: Kędziora (40., 85.) - Benat (6., 66.). Piast: Trela - Paulauskas, Klepczyński, Krzycki, Pietrzak - Bodzioch (78. Bzdęga), Zganiacz (38. Cicman), Urban, Podgórski Ż - Fernandez (72. Świątek) - Kędziora. Arka: Szlaga - Krajanowski, Jarun, Mazurkiewicz, Radzewicz - Kowalski, Jarzębowski (87. Kasperkiewicz), Benat, Kuklis Ż Ż CZ - Arifović (74. Czoska) - Flis (63. Brodziński). Sędziował: Sebastian Krasny (Kraków). Widzów: 7500.

Więcej o: