Trzy wyjazdy, tylko dwa punkty. Arce brakuje wyrachowania

Po ostatnich trzech meczach powrót Arki do ekstraklasy znów się oddalił i dziś wydaje się iluzoryczny. Ale jeśli zimą Nemec wzmocni zespół klasowym lewym obrońcą i skutecznym napastnikiem, a drużyna nabierze wyrachowania, którego zabrakło w ostatnich spotkaniach walka o czołowe miejsca w I lidze może potrwać do ostatniej kolejki - pisze Maciej Korolczuk z ?Gazety?.
Przed meczami z Pogonią w Szczecinie, Wartą w Poznaniu i Piastem w Gliwicach trener Petr Nemec mówił, że to nie passa 10 meczów bez porażki zadecyduje o tym, o co Arka grać będzie wiosną, ale właśnie te trzy mecze. Gdynianie mieli z nich przywieźć jak najwięcej punktów, by nie tylko doskoczyć do uciekającej czołówki tabeli, ale i wypracować sobie lepszy bilans bezpośrednich meczów z Wartą i Piastem. Jak się okazało, Arka z drużynami mającymi podobne aspiracje wygrywać jeszcze nie potrafi. W Szczecinie poległa 1:3, w pozostałych dwóch meczach uzbierała tylko dwa punkty, choć jej gra może się podobać. Arka wreszcie gra ładny i skuteczny futbol. Ma jedną z najlepszych - o ile nie najlepszą - drugą linię, która z 30 strzelonych bramek strzeliła w sumie 16. Podczas gdy napastnicy tylko dziewięć.

Nemec ma też komfort między słupkami, bo przed każdym meczem może wybierać spośród równorzędnych bramkarzy. Nie zawodzi obrona, choć żółto-niebiescy całą rundę jesienną grali bez nominalnego lewego obrońcy.

Zimę Arka spędzi w środku tabeli. Przed ostatnim meczem z Sandecją Nowy Sącz, z którą w pierwszym meczu przegrała 0:3, do lidera Pogoni traci aż 12 punktów. Do drugiego miejsca, które też daje awans do ekstraklasy strata wynosi cztery punkty mniej. Powrót do elity wydaje się dziś iluzoryczny, ale jeśli zimą Nemec wzmocni zespół klasowym lewym obrońcą i skutecznym napastnikiem, a drużyna nabierze wyrachowania, którego zabrakło w ostatnich trzech meczach walka o czołowe miejsca w I lidze może potrwać do ostatniej kolejki. Zupełnie jak w zeszłym sezonie, kiedy Gdynianie walczyli o utrzymanie w ekstraklasie i przegrali je przez braki kadrowe. Dziś grzechu zaniechania na transferowym rynku władze Arki popełnić już nie mogą.