Petr Nemec o napastnikach Arki Gdynia: - Jaki koń jest, każdy widzi...

Trener Arki Petr Nemec w wywiadzie udzielonym Dziennikowi Bałtyckiemu mówi, że w rundzie jesiennej największym rozczarowaniem była dla niego postawa napastników. - Tercet Ivanovski, Arifović, Surdykowski miał tylko przebłyski dobrej gry, a to za mało, aby wystawiać im pozytywne oceny.
- Cóż, koń jaki jest każdy widzi - mówi Nemec. - Rzeczywiście, napastnicy zawiedli mnie chyba najbardziej. Tercet Ivanovski, Arifović, Surdykowski miał tylko przebłyski dobrej gry, a to za mało, aby wystawiać im pozytywne oceny. Młody Słowiński miał dobre kilkanaście minut w debiucie, ale zamiast mu to pomóc, to w kolejnych boiskowych epizodach wypadał słabiej. Na szczęście widzę, że już zszedł na ziemię, więc powinno być tylko lepiej. Nie ukrywam, że szukamy napastnika, który wzmocniłby nasz zespół.

Na pytanie o piłkarzy, którzy mają z trenerem "nie po drodze" Marcina Budzińskiego i Mirko Ivanovskiego, ten mówi: - Ci dwaj piłkarze to dwa inne problemy. Budziński jest związany emocjonalnie z Arką i to dobry objaw. Marcin musi się jednak zdecydować co chce w futbolu osiągnąć. Piłka to nie jest 90 minut w meczu, to nie jest nawet uczestnictwo w treningach. Piłka jest zaborcza i wymaga podporządkowania przez 24 godziny na dobę, wymaga profesjonalnego podejścia do zawodu. Ja tak pojętego profesjonalizmu u Budzińskiego nie widzę. I to jest problem. Bardziej jego niż mój. Ja Marcina nie skreśliłem, nadal jest w klubowej kadrze. Czekam, aż pokaże, że zależy mu na występach w lidze - przyznaje Nemec. Ivanovski? - To niewątpliwie utalentowany napastnik, o takich się mówi, że mają papiery na granie. Mirko nie do końca jednak rozumie, że piłka nożna to sport zespołowy, że oprócz indywidualnych popisów liczy się także dobro całego zespołu. Trzeba po prostu umieć żyć w grupie. Bycie reprezentantem Macedonii to nie jest jeszcze stała przepustka do grania w Arce. Mirko nie potwierdza swoim zachowaniem, że na występach w Gdyni mu zależy, a wręcz opowiada, że chciałby grać w innym zespole. Jakby zapomniał, że ma jeszcze ważny kontrakt w Arce. I na tej podstawie zarówno on jak i Budziński nadal pozostają naszymi piłkarzami, a do mnie nie dotarła informacja, aby jakiś inny klub był nimi zainteresowany.