Kibice Arki Gdynia zapowiadają bojkot meczów swojej drużyny. Zamiast na trybunach, będą stali... przed stadionem

Narasta konflikt pomiędzy kibicami Arki Gdynia, a władzami klubu. Pierwsi nawołują do bojkotu meczów rozgrywanych w Gdyni i zaniechania zakupu biletów i karnetów. Drudzy - milczą. Tygodnie pozostałe do startu rundy wiosennej zapowiadają się w Gdyni niezwykle gorąco.
Poczynając od pierwszego wiosennego meczu Arki, czyli ćwierćfinału Pucharu Polski przeciwko Śląskowi Wrocław (14 marca), na trybunach stadionu w Gdyni ma zabraknąć nie tylko zorganizowanego dopingu, opraw, klubowych flag, ale też... samych kibiców.

"Przystępujemy do zorganizowanego bojkotu domowych meczów Arki!" - głosi apel wystosowany przez reprezentantów środowisk kibicowskich gdyńskiego klubu, którzy nawołują wszystkich sympatyków Arki do zaniechania zakupu biletów i karnetów na mecze w rundzie wiosennej. Piłkarzy chcą dopingować tylko na meczach wyjazdowych, bądź zza bram stadionu w Gdyni.

Buntownicy chcą usunięcia z władz klubu prezesa Witolda Nowaka, dyrektora ds. marketingu Wojciecha Pertkiewicza oraz Andrzeja Czyżniewskiego, który w minionym roku pełnił w Arce rolę dyrektora sportowego. Obwiniają ich za kilkuletnią degrengoladę sportową i organizacyjną klubu, w tym spadek Arki z ekstraklasy.

- Sprawy nie będę komentować, bo nie odczuwam takiej potrzeby - mówi Nowak. - Kibice mają prawo protestować, nie neguję tego. Nie rozumiem tylko motywów bojkotu. Ja zawsze byłem, jestem i będę gotowy do rozmów. Ale merytorycznych, a nie do krzyków i złości - wyjaśnia prezes.

Korzenie konfliktu sięgają czerwca, gdy Arka spadła z ekstraklasy. Kibice wystosowali wtedy list otwarty, w którym wytykali błędy kierownictwu klubu. Żądali rozliczenia dawnych grzechów oraz konkretnego planu naprawczego. W lipcu doszło nawet do spotkania zwaśnionych stron, przełomu w sprawie jednak nie było.

Kibice wystosowali więc w sierpniu kolejny list, w którym domagali się jeszcze bardziej zdecydowanych kroków. Ich głos dotarł do właściciela klubu Ryszarda Krauze oraz prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka. Po spotkaniach obu panów doszło do pierwszych zmian we władzach Arki. Najpierw we wrześniu umieszczono w nich reprezentującego miasto Tomasza Banela oraz byłego prezesa klubu Romana Waldera. Następnie, już w grudniu, prezesem klubu uczyniono Nowaka, a pełniącego tę rolę Jana Justkę zdegradowano do funkcji wiceprezesa ds. finansowych. W Arce pojawił się też znany w środowisku trener Michał Globisz, który został wiceprezesem ds. sportowych.

Te zmiany gdyńskich kibiców jednak nie zadowoliły, wraz z nastaniem nowego roku przystąpili więc do ofensywy. Najpierw, podczas tradycyjnego noworocznego meczu oldbojów Arki i Bałtyku, wywiesili na ogrodzeniu Stadionu Narodowego Rugby transparenty wymierzone przeciw władzom klubu, a już dzień później przystąpili do bojkotu. - Nie planujemy wydawać żadnego oświadczenia w tej sprawie - podkreśla rzecznik Arki Tomasz Rybiński. - Dziwię się jednak kibicom, bo zmiany we władzach miały miejsce i były dość znaczące. Dlatego ten bojkot to dla nas duże zaskoczenie, nie tak powinien zaczynać się nowy rok.