Bojkot kibiców zbiera żniwo. Mniejsza sprzedaż wejściówek na mecze Arki Gdynia

Czy bojkot kibiców, zachęcających do niekupowania karnetów i biletów na mecze Arki Gdynia w rundzie wiosennej, przynosi efekt? - Sprzedaż jest o 30 proc. mniejsza niż jesienią - mówią w klubie.
Kibice Arki bojkot władz klubu i kupna karnetów na rundę wiosenną ogłosili na początku roku. Podczas noworocznego meczu oldbojów Arki z Bałtykiem na wywieszonych na płocie Stadionu Narodowego Rugby transparentach napisali: "Rok 2012 w Arce bez zmiany... A miasto wciąż patrzy jak rządzą barany..." oraz "W dupie głos kibiców macie? To karnetów nie sprzedacie!".

W tym samym czasie wrzało też na forach internetowych, a echo protestu rozeszło się po całym środowisku kibicowskim w Polsce.

"Od dnia 1 stycznia 2012 r. w Gdyni trwa otwarta wojna kibiców Arki z zarządem i działaczami niszczącymi nasz Klub. Ogłoszony bojkot domowych meczów Arki wiąże się między innymi z naszą nieobecnością na trybunach stadionu, aż do odwołania, czyli aż do osiągnięcia założonych celów" - pisali kibice na specjalnie założonej stronie internetowej bojkot-arka.info. Do wczoraj oficjalnie bojkot poparło ponad sześć tysięcy kibiców Arki.



Brak zorganizowanego dopingu z trybun po raz pierwszy piłkarze odczuli podczas przegranego sparingu z Jagiellonią Białystok (2:3). Ten i kolejne mecze kibice oglądali zza płotu SNR. Podobnie ma być wiosną podczas meczów w lidze. Dodatkowo, w zeszłym tygodniu kibice Arki zaapelowali do fanów drużyn, które w rundzie wiosennej mają przyjechać na mecz do Gdyni, by i oni dołączyli się do protestu.

"Prosimy (...) o zaniechanie uczestnictwa w tym wydarzeniu i nie wchodzenie na stadion przy ulicy Olimpijskiej. Proponujemy - wysyłajcie listy wyjazdowe (stare, z innych meczów), ale nie przyjeżdżajcie!".

Co na to klub?

- Rzeczywiście, odnotowaliśmy mniejszą sprzedaż karnetów - mówi "Gazecie" Wojciech Pertkiewicz, dyrektor ds. marketingu w Arce. - Trzeba jednak pamiętać, że rok temu o tej porze byliśmy w przeddzień otwarcia nowego stadionu. Poza tym, drużyna grała w ekstraklasie, a dziś w I lidze. Trudno to do siebie odnieść, bardziej miarodajne wydaje się porównanie obecnej sprzedaży do analogicznego okresu w rundzie jesiennej. Problem jest złożony, ale biorąc pod uwagę te i inne czynniki, sprzedaż wiosenna jest mniej więcej o 30 proc. gorsza - mówi Pertkiewicz.

Jak podkreśla dyrektor marketingu Arki, jesienią sprzedano w sumie ok. 2 tys. karnetów.

- Na dziś karnety na wiosenne mecze przedłużyła połowa kibiców, co nie oznacza, że tych osób, które do pierwszego meczu zdecydują się na prolongatę karnetu, będzie więcej. Poza tym, większość kibiców kupiła karnet na cały sezon. Do pierwszego meczu jest jeszcze miesiąc. Drugiej fali sprzedaży spodziewamy się w tygodniu poprzedzającym mecze ze Śląskiem Wrocław [w ramach ćwierćfinału Pucharu Polski] i Termalicą Bruk-Bet Nieciecza.

Aby poprawić sprzedaż wejściówek, klub zaplanował dodatkowo specjalną akcję promocyjną.

- Jesteśmy w trakcie konkursu dla kibiców, którzy mogą zaprojektować billboard zapraszający na mecz Arki. Już wpłynęły pierwsze prace, ale o szczegółach na razie nie chcę mówić. Na początku marca ruszymy też z kampanią promującą pucharowe spotkanie ze Śląskiem, które będzie 100. meczem w historii Arki w Pucharze Polski - dodaje Pertkiewicz.

Na pytanie, jakie jest stanowisko klubu wobec protestu kibiców nawołujących do niekupowania karnetów, mówi:

- To dla nas niepokojący sygnał. Nie tak powinno to wyglądać. Kibice, nie kupując biletów i karnetów na mecze Arki, chcą doprowadzić do zmian we władzach klubu, a w rzeczywistości bojkotują i szkodzą swojemu klubowi. Mam nadzieję, że do pierwszego meczu sytuacja się unormuje i wszyscy spotkamy się na stadionie, a nie przed.