Sport.pl

Piłkarze Arka Gdynia podejmują Śląsk Wrocław w meczu 1/4 finału Pucharu Polski

Jeszcze miesiąc temu Arce w starciu ze Śląskiem Wrocław nikt nie dawał większych szans. Ale te urosły, bo Arka zimą solidnie się wzmocniła, a Śląsk w ekstraklasie spisuje się póki co kompromitująco.
Sama obecność Arki w gronie ćwierćfinalistów jest sporą niespodzianką. O ile wyeliminowanie beniaminka I ligi Olimpii Elbląg (0:0, karne 3:1) było niejako wkalkulowane, to wysoka wygrana z Polonią Warszawa (3:1), czołowym zespołem ekstraklasy, już nie.

Jednak bramki, które dały wtedy awans Arce, zdobywali zawodnicy na których ciężko liczyć w środowym starciu. Sławomir Mazurkiewicz i Tomasz Jarzębowski dopiero wracają do formy po kontuzjach, a Mirko Ivanovski nie brał udziału w przygotowaniach zespołu do wiosennych rozgrywek, bo szukał nowego pracodawcy. Nie znalazł, do Gdyni wrócił obrażony i bramki strzela teraz w IV-ligowych rezerwach Arki.

Brak tych zawodników siły gdyńskiej drużyny zmniejszyć jednak nie powinien. Na środku obrony w miejscu Mazurkiewicza świetnie w sparingach spisywał się Wallace, w środku pomocy zadebiutują zapewne Radosław Pruchnik i Milos Radosavljević (oprócz Jarzębowskiego trzeba uzupełnić lukę po również kontuzjowanym Petrze Benacie), a jeśli nigeryjski napastnik Charles Nwaogu przypomni sobie formę z poprzedniego sezonu, gdy w barwach Floty Świnoujście przymierzył koronę króla strzelców I ligi, to o Ivanovskim nikt w Gdyni nie zechce już pamiętać.



Śląsk będzie oczywiście faworytem dwumeczu, ale nie tak zdecydowanym jak jeszcze miesiąc temu. Do startu w ligowych rozgrywkach przystępował bowiem w roli lidera ekstraklasy i zdecydowanego faworyta do tytułu mistrza Polski. Cztery pierwsze kolejki mocno jednak aspiracje Śląska stępiły, bo ten na dwanaście możliwych do zdobycia punktów uzbierał ledwie dwa. Zremisował z Ruchem Chorzów (1:1) i Widzewem Łódź (2:2) oraz przegrał z Koroną Kielce (1:2) i przede wszystkim doznał klęski z Legią Warszawa (0:4 u siebie!), której zresztą oddał fotel lidera. Sunącego niczym walec Śląska z jesieni nikt już nie pamięta, a zespół przypomina zbieraninę losowo dobranych ludzi którym ktoś rzucił piłkę na boisko i kazał w nią grać.

Szansę na historyczny sukces Arka ma więc ogromną, zagadką pozostaje tylko czy trener gdynian Petr Nemec zdążył zgrać z drużyną nowych zawodników.

- Z transferów jestem zadowolony w 90 procentach, powinno być dobrze. Śląsk ma tę przewagę, że ma już za sobą kilka meczów, a my tylko sparingi. Jednak po tak długiej przerwie moi zawodnicy są niezwykle głodni gry. Jestem pewien, że w środę będzie to widać - mówi czeski szkoleniowiec.

Starcie ze Śląskiem to w ocenie policji mecz podwyższonego ryzyka. Zwłaszcza, że w sektorze kibiców gości większość stanowić będą kibice Lechii Gdańsk, od lat pozostający z kibicami Śląska w głębokiej przyjaźni.

- Sektor gości jest dobrze zabezpieczony, a sił porządkowych będzie więcej niż przy zwyczajnych meczach, nie powinno być więc żadnych problemów - uspokaja rzecznik Arki Tomasz Rybiński.

Początek środowego meczu o godz. 18.30 (stadion przy ul. Olimpijskiej). Transmisja w TVN Turbo, relacja na trojmiasto.sport.pl.

Więcej o: