Piotr Kuklis z Arki Gdynia: Nie chcę się zabić

W środę piłkarze Arki Gdynia w dobrym stylu pokonali Śląsk Wrocław 2:0 i są o krok od awansu do półfinału Pucharu Polski. Dla gdynian efektowną bramkę przewrotką zdobył Piotr Kuklis, choć jak podkreśla, takie gole w jego wykonaniu to rzadkość
Kuklis przyznaje, że tego typu strzałów nie ćwiczy na treningach. - Na treningach nie chcę się zabić. Podczas meczu jest adrenalina i dlatego podejmuje się większe ryzyko. Odruchy przy tego typu zagraniach zostały mi raczej z gry w... siatkonogę. Nawet dostałem zabawnego SMS, od kolegi, który przypomniał mi jak dwa lata temu, wykorzystując piękną pogodę graliśmy na działce. On był mistrzem w tego typu zagraniach, ja starałem się go naśladować. Po meczu ze Śląskiem napisał mi, że widać, iż nauka nie poszła w las - mówi Kuklis w wywiadzie udzielonym Przeglądowi Sportowemu.

Bramka strzelona przez Kuklisa znacznie przybliżyła gdynian do awansu do półfinału Pucharu Polski. Oprócz walki o to trofeum Arka wciąż marzy o awansie do ekstraklasy. Na razie do miejsca dającego awans traci osiem punktów, jednak piłkarz żółto-niebieskich jest optymistą. - Cały czas wierzymy, że awans jest relany. Gdybyśmy tak nie było, nie trenowalibyśmy z tak wielkim zaangażowaniem. Trzeba stawiać sobie najwyższe cele. Pierwszy mecz pozwala wstępnie pomyśleć, że idziemy w dobrym kierunku - podkreśla Kuklis, który podobnie jak w rundzie jesiennej jest pewniakiem w składzie Arki.



Niewykluczone, że trener Petr Nemec znajdzie jednak dla Kuklisa nowe miejsce na boisku. Jesienią pomocnik Arki grał głównie na lewym skrzydle, w meczu ze Śląskiem Kuklis zagrał jednak jako cofnięty napastnik. - Zagram wszędzie tam, gdzie szkoleniowiec mnie ustawi. Rola, w której wystąpiłem ze Śląskiem, bardzo mi odpowiada, bo nie jestem przypisany do konkretnej pozycji. Trener powiedział mi, że mam pracować na całym boisku i szukać gry. Wiadomo, że był to pierwszy mecz i jeszcze pewne niedociągnięcia się zdarzały, ale jeśli częściej będę tak grać, to liczba błędów moja, jak i drużyny zostanie zniwelowana - przyznaje piłkarz żółto-niebieskich, który wybiegnie najprawdopodobniej w pierwszym składzie Arki na sobotni mecz z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza. Właśnie z tym rywalem gdynianie zmierzą się u siebie w swoim pierwszym wiosennym meczu w I lidze (początek o godz. 17). Termalica jest wiceliderem tabeli i ma osiem punktów przewagi nad Arką. Jednak po tym, co żółto-niebiescy pokazali w meczu ze Śląskiem, to gospodarze wydają się być faworytem tego spotkania. - Spokojnie. Przestrzegam przed hurraoptymizmem. Piłka jest nieobliczalna, na co nam pozwoli, to zobaczymy. Na pewno dołożymy wszelkich starań, aby odnosić w każdym meczu zwycięstwa - zapewnia Kuklis.

Zobacz bramkę Piotra Kuklisa w meczu ze Śląskiem Wrocław







Więcej o: