Sport.pl

Damian Krajanowski z Arki Gdynia o rywalizacji z Legią Warszawa: Broni nie złożymy

W półfinale Pucharu Polski Arka Gdynia zmierzy się z Legią Warszawa i faworytem tego starcia na pewno nie będzie. - Trafiliśmy najgorzej, jak było można, ale broni nie złożymy. Dwie drużyny z ekstraklasy już przecież wyeliminowaliśmy - mówi obrońca Arki Damian Krajanowski w rozmowie z Trojmiasto.sport.pl.
- Jeszcze przed losowaniem zdawaliśmy sobie sprawę, że wszystkie drużyny prezentują bardzo wysoki poziom - mówi Trojmiasto.sport.pl Krajanowski. - Ale dostaliśmy tę, która prezentuje najwyższy. Dobrze jednak, że pierwszy mecz zagramy w Gdyni. Spróbujemy zagrać na zero z tyłu, dorzucić jakąś bramkę i pojechać do Warszawy z solidną zaliczką.

Obrońca Arki nie martwi się też zbytnio tym, że w meczu z Legią pauzować za kartki będą pomocnicy Piotr Kuklis i Radosław Pruchnik.

- Na pewno trener Petr Nemec będzie miał ból głowy ze skomponowaniem linii pomocy, ale jestem pewny, że poukłada ją optymalnie - zapewnia Krajanowski. - Dysponujemy teraz bardzo szeroką kadrą, w drużynie jest ogromna rywalizacja. Ci, co teraz są na rezerwie, już nie mogą się doczekać występu. Jakościowo na pewno nie będziemy więc wyglądać gorzej niż dotychczas.



Krajanowski podkreśla jednocześnie, że drużyna oprócz dużej szansy na zdobycie Pucharu, zwietrzyła też okazję na dogonienie czołówki w I lidze i awans do ekstraklasy jeszcze w tym sezonie.

- Awans jak najbardziej jest teraz realny. Do Zawiszy Bydgoszcz [zajmuje drugie miejsce, także dające promocję do ekstraklasy] tracimy już tylko pięć punktów. W sobotę musimy więc wygrać z Olimpią Grudziądz i jeśli komuś z czołówki powinęłaby się noga, to doskoczymy na raptem dwa punkty. Wtedy będzie już z górki.

Więcej o: