Arka Gdynia - Olimpia Grudziądz 1:1. Remis, który jest porażką

Nie tylko z rywalem, ale i z niekorzystną aurą przyszło walczyć piłkarzom Arki Gdynia w meczu z Olimpią Grudziądz. Choć gdynianie uporali się z pogodą, to z rywalem nie poszło im już tak łatwo.
Choć w kalendarzu od dobrych kilku dni panuje już wiosna, to rywalizacja żółto-niebieskich z drużyną z Grudziądza momentami przypominała zimowe sparingi toczone w obfitych opadach śniegu. Nic więc dziwnego, że największy wpływ na jakoś widowiska miały warunki atmosferyczne, które sprzyjały nastawionym defensywnie gościom. Arka starała się atakować, ale większość konstruowanych przez nich ataków kończyła się dośrodkowaniami, z którymi bez trudu radzili sobie obrońcy Olimpii. A jeśli już któremuś z gdynian udało się oddać strzał, to był on najczęściej blokowany. Po jednym z takich uderzeń, konkretnie Radosława Pruchnika w 15 minucie meczu, piłkę w polu karnym zatrzymał ręką obrońca Olimpii, ale arbiter spotkania nie zdecydował się podyktować rzutu karnego.

Oprócz tej sytuacji na boisku działo się niewiele, większość akcji przeprowadzana była lewą stroną boiska, gdzie czujni piłkarze z Grudziądza nie pozwalali gdynianom na zbyt wiele. I zapewne gościom udałoby się dowieźć do przerwy cenny remis, gdyby nie stały fragment gry w wykonaniu Arki. W 30. minucie świetnie z rzutu wolnego dośrodkował Jakub Kowalski, piłka spadła na głowę Sławomira Mazurkiewicza, który pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Zdobyta bramka nie podziałała jednak ożywczo na piłkarzy Petra Nemca, którzy do przerwy, jak i w drugiej połowie razili nieporadnością i nieskutecznością. Arce nie pomogło nawet wejście na boisko Mirko Ivanovskiego, który po nieco ponad godzinie gry zmienił bezbarwnego Janusza Surdykowskiego.



Goście z kolei nie kwapili się z ruszeniem do ataku, wyczekując swojej, być może jedynej, szansy na wyprowadzenie kontrataku. Ich cierpliwość została nagrodzona w 73. minucie. Znów z pomocą przyszedł stały fragment gry. Po dośrodkowaniu z rzut wolnego piłkę przejął Janusz Dziedzic, który w sytuacji sam na sam trafił słupek. Interweniujący Piotr Tomasik chciał wybić piłkę, ale zamiast posłać ją w pole, skierował ja do własnej bramki.

Dopiero wówczas w gdynian wstąpiło nieco energii. Gospodarze spożytkować ją mogli w 77. minucie, ale po dośrodkowaniu Kowalskiego z rzutu wolnego i główce Ivanovskiego piłka odbiła się od dwóch słupków, zaś starający się zamknąć akcję Mazurkiewicz nie trafił do pustej bramki z pięciu metrów. Mimo kolejnych prób gospodarze nie byli w stanie stworzyć już większego zagrożenia pod bramką Michała Wróbla i zakończyli spotkanie tylko z jednym punktem. Tym samym żółto-niebiescy nie wykorzystali szansy na zbliżenie się do czołówki tabeli.

Arka Gdynia - Olimpia Grudziądz 1:1 (1:0)

Bramki: Mazurkiewicz 30. - Tomasik 73. sam.

Arka: Szlaga - Krajanowski, Mazurkiewicz, Jarun, Radzewicz - Flis (86. Niedziela), Jarzębowski Ż, Pruchnik, J. Kowalski Ż (77. Jędrzejowski), Tomasik Ż - Surdykowski (63. Ivanovski)

Olimpia: Wróbel - B. Kowalski, Dąbrowski, Staniek, Abramowicz - Frańczak, Białek Ż (63. Grischok), Kłus, Ruszkul (76. Kryszak), Dziedzic (90. Cieciura) - Cieśliński Ż