Bolesne tańce na lodzie Arki Gdynia, czyli trochę szczęścia w nieszczęściu w walce o ekstraklasę

Po niespodziewanym remisie 1:1 z Olimpią Grudziądz szanse żółto-niebieskich na awans do ekstraklasy mocno zmalały. Ale nie do minimum, bo wyniki osiągane przez rywali Arki wciąż układają się dla niej dość szczęśliwie.
Arka do sobotniego meczu przystępowała ze świadomością, że Piast Gliwice, jeden z najgroźniejszych jej rywali w walce o awans, zgubił punkty zaledwie remisując z KS Polkowice 1:1. Zwycięstwo nad Olimpią pozwoliłoby więc Arce zbliżyć się do gliwiczan na zaledwie jeden punkt. Zaczęło się tak jak powinno. Arka od pierwszych minut przeważała i nawet pomimo niesprzyjających warunków (temperatura niewiele powyżej 0 st. C. i padający śnieg) stwarzała sobie kolejne sytuacje strzeleckie. Marnowała je jednak koncertowo. Strzały Janusza Surdykowskiego parował bramkarz gości Michał Wróbel, a te Radosława Pruchnika najczęściej blokowane były przez obrońców. W 8. minucie gdynianom należał się za to rzut karny. Po zagraniu ręką w polu karnym Macieja Dąbrowskiego gwizdek Tomasza Kwiatkowskiego milczał jednak jak zaklęty. Arka dopięła swego w 30. minucie, gdy Jakub Kowalski dośrodkował z rzutu wolnego wprost na głowę Sławomira Mazurkiewicza.

Gdynianie objęli prowadzenie, zamiast jednak szybko je podwyższyć - przysnęli. Atakowali schematycznie, głównie lewą stroną, co drużyna gości szybko wychwyciła i właśnie tam zacieśniła szyki obronne. Na drugim skrzydle bezrobotny Kowalski dreptał tylko w miejscu naiwnie wyczekując podań od kolegów. Festiwal nieporadności zwieńczyła bramka wyrównująca, której autorem był... Piotr Tomasik. W zamieszaniu pod bramką Macieja Szlagi pomocnik Arki próbował wybić piłkę, która odbiła się od słupka po strzale Janusza Dziedzica. Poślizgnął się jednak i skierował ją do własnej bramki. Dwie minuty później szansę na kolejnego gola zmarnował Mazurkiewicz, który stojąc oko w oko z pustą bramką przestrzelił z pięciu metrów. Do końca meczu klarownych sytuacji gdynianie już nie stworzyli.



- Powinniśmy wszystko rozstrzygnąć jeszcze w pierwszej połowie, gdy mieliśmy dużo sytuacji strzeleckich, a udało się nam zdobyć tylko jedną bramkę - mówił po meczu trener Arki Petr Nemec. - Po przerwie zaś nie poradziliśmy sobie z presją wyniku.

Gdynianie wciąż mają jednak sporo szczęścia, bowiem w czasie gdy męczyli się z Olimpią, jej najgroźniejsi rywale także nie radzili sobie zbyt dobrze. Zawisza Bydgoszcz tylko zremisował u siebie z Flotą Świnoujście (2:2), Kolejarz Stróże zebrał cięgi w Łęcznej (0:3 z Bogdanką), a w meczu na szczycie Pogoń Szczecin uległa na własnym stadionie Termalice Bruk-Bet Nieciecza (0:2). Co prawda ten ostatni wynik sprawił, że drugie miejsce jeszcze bardziej Arce odskoczyło, ale spowodował też, że czołówka tabeli uległa mocnemu spłaszczeniu. Pogoń, wcześniej murowany kandydat do awansu, zdobyła raptem trzy punkty w trzech meczach. Piast - cztery, zresztą tak jak Zawisza. Termalica - sześć. A Arka siedem. Szanse na awans wciąż więc istnieją, ale takich wpadek jak w sobotę, Arka musi się bezwzględnie strzec.

Pozostałe wyniki 23. kolejki I ligi: Piast Gliwice - KS Polkowice 1:1, Pogoń Szczecin - Termalica Bruk-Bet Nieciecza 0:2, Polonia Bytom - Olimpia Elbląg 3:2, Wisła Płock - Ruch Radzionków 2:0, Zawisza Bydgoszcz - Flota Świnoujście 2:2, GKS Katowice - Dolcan Ząbki 3:1, Bogdanka Łęczna - Kolejarz Stróże 3:0, Warta Poznań - Sandecja Nowy Sącz 1:2.

TABELA I LIGI:

1. Pogoń234440:20
2. Termalica234331:16
3. Zawisza234133:27
4. Piast233938:31
5. Bogdanka233732:24
6. Arka233638:27
7. Kolejarz233624:22
8. Flota233329:27
9. Ruch233231:34
10. Sandecja233028:30
11. Warta232827:27
12. Katowice232727:26
13. Wisła232627:31
14. Olimpia G.232528:29
15. Polkowice232424:38
16. Dolcan232227:35
17. Polonia232225:38
18. Olimpia E.231419:46