Arka Gdynia nie ma kim grać. Exodus piłkarzy trwa

Rewolucja kadrowa w Arce Gdynia po zakończeniu sezonu sprawiła, że jeśli nowy sezon zacząłby się dziś, to gdynianie mieliby problem ze skompletowaniem meczowej osiemnastki
W Gdyni powtórka z rozrywki. Nie dalej jak rok temu przez treningi Arki przewijało się tak wielu zawodników, że dopasowanie nazwiska do twarzy przypominało syzyfowe prace.

Ostatecznie trenerowi Petrowi Nemecowi udało się wykrystalizować podstawowy skład. Po rundzie jesiennej Arkę wymieniano nawet w wąskim gronie zespołów mających bić się o awans do ekstraklasy.

Balon jednak pękł już po kilku wiosennych kolejkach. Awansu nie było, nastroje w drużynie opadły na dno Bałtyku, a jakby tego było mało, budżet na nowy sezon został obcięty o połowę - z 8 do 4 mln zł.

I zaczęła się kolejna kadrowa rewolucja. Z klubem pożegnało się już piętnastu piłkarzy (choć część z nich i tak wiosnę spędziła na wypożyczeniu w innych klubach). W większości byli to jednak zawodnicy, którym kończyły się kontrakty. - Tak to już jest, jedni przychodzą, inni odchodzą. Trzon drużyny jednak pozostał i to zaprocentuje w kolejnych rozgrywkach - tłumaczy pomocnik Arki Radosław Pruchnik, który w Gdyni zostanie jeszcze przynajmniej rok. Do tego trzonu należał m. in. bramkarz Maciej Szlaga, któremu kontrakt już wygasł, a negocjacje w sprawie nowego mocno się przeciągają. - Wszyscy mamy nadzieję, że środki się znajdą i Maciek zostanie w drużynie - mówi Pruchnik. Wczoraj definitywnie z drużyną pożegnał się jeden z filarów Arki Piotr Kuklis, któremu z końcem czerwca skończyła się umowa z klubem. Według piłkarza do przedłużenia kontraktu nie doszło, bo na przeszkodzie stanęły same władze Arki, które w trakcie negocjacji nagle znacząco obniżyły wstępną propozycję nowego kontraktu.

Bardzo prawdopodobne jest także, odejście z Arki Jakuba Kowalskiego (wyjechał na obóz przygotowawczy z Widzewem Łódź) oraz Peresa, który co prawda wrócił już z testów w Piaście Gliwice, ale czeka tylko na sygnał, by przenieść się na Śląsk. Jeśli obaj opuściliby Gdynię, Nemecowi zostałoby tylko siedemnastu piłkarzy z ważnymi kontraktami. I to przy założeniu, że do pierwszej drużyny wróciłby "syn marnotrawny" Marcin Juszczyk i grający ostatnio na wypożyczeniu w Olimpii Elbląg Paweł Czoska. - Wcale nas to nie demotywuje, atmosfera w drużynie jest bardzo dobra - przekonuje obrońca Damian Krajanowski. - Zresztą już wyniki sparingów nastrajają optymistycznie. Z Lechem, przygotowującym się do meczów w europejskich pucharach, zremisowaliśmy. A Gryfa pokonaliśmy 3:1.

Teraz Arkę czeka sparing z Bytovią, w którym być może szansę na grę dostaną testowani zawodnicy: Michał Rzuchowski, Marcus Vinicius i Marcin Dettlaff. Nadal aktualny jest też temat wypożyczenia z juniorów francuskiego Lille 19-letniego Juliena Tadrowskiego. Nemec szukać musi jednak nadal, zwłaszcza w linii ataku, gdzie obok nieopierzonego Fabiana Słowińskiego ma tylko przeciętnego Janusza Surdykowskiego i rozglądającego się po innych klubach Charlesa Nwaogu.

Początek sparingu z Bytovią w czwartek o godz. 16 na bocznym boisku.