W Arce Gdynia są rozczarowani wynikami. Ale trenera zwolnić nie mają zamiaru. Na razie...

Piłkarze Arki Gdynia sezon rozpoczęli świetnie, bo od dwóch zwycięstw i remisu. W ostatnich trzech meczach żółto-niebiescy doznali jednak trzech porażek z rzędu i z 4. spadli na 13. miejsce w tabeli I ligi. W Gdyni nie ukrywają rozczarowań, jednak o kiepski ostatni okres nie obwiniają trenera Arki Petra Nemeca
- Jesteśmy rozczarowani dwiema sprawami. Po pierwsze, że tak nieszczęśliwie straciliśmy kilka punktów w ostatnich minutach meczów. Brakowało nam koncentracji. Drugie rozczarowanie to czerwone kartki dla doświadczonych piłkarzy - mówi Dziennikowi Bałtyckiemu wiceprezes Arki ds. sportowych Michał Globisz, który w poniedziałek spotkał się z Nemecem.

- Było to normalne, merytoryczne, omówienie spraw związanych z wynikami zespołu i z tym, co nas czeka. W kulturalnej atmosferze. A spotkanie odbywają się w każdy poniedziałek, bez względu na wyniki. Rozmawiamy jak dwaj trenerzy i służę też radą. Dlatego jestem zdziwiony tytułami, że trener Nemec wylądował na dywaniku, bo nic takiego nie miało miejsca. Zwolnienie Nemeca nie wchodzi w grę - zapewnia Globisz.

Choć jako następca Nemeca wskazywany jest były szkoleniowiec GKS Bełchatów Maciej Bartoszek (pisaliśmy o tymTUTAJ), to wynik środowego meczu Arki z Polonią Bytom nie będzie miał wpływu na dalszą pracę czeskiego szkoleniowca na ławce trenerskiej Arki.

- Wierzę, że zaczniemy wygrywać, ale dla trenera nie ma żadnego ultimatum. To nie pomoże w osiąganiu wyników. Trener ma jasny cel, czyli miejsca 5-10. Wierzę, że tak będzie, a wtedy wypełni cel. Jeśli po rundzie jesiennej Arka będzie w strefie spadkowej, to kto wie, jakie zapadną decyzje - wyjaśnia Globisz. Póki co gdynianie po sześciu meczach mają siedem punktów i tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.

Czy Petr Nemec powinien dostać ultimatum od zarządu Arki? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! +1? »