Czy Arka Gdynia rozczarowuje? "Gra adekwatnie do oczekiwań i potencjału tej drużyny"

Po 10. kolejkach w I lidze Arka Gdynia ma 14. pkt. i zajmuje w tabeli 7. miejsce. W poprzednim sezonie o tej samej porze żółto-niebiescy mieli cztery punkty mniej i zajmowali odległe 13. miejsce. - Obecny środek tabeli jest adekwatny do oczekiwań i potencjału tej drużyny. Rok temu rozczarowanie było ogromne, bo zespół wydawał się mocniejszy i miał walczyć o powrót do ekstraklasy - ocenia legenda Arki Tomasz Korynt.
tomasz korynt, arka gdynia, I liga

- Z jednej strony 7. miejsce wydaje się wysokie, bo po ubytkach kadrowych i cięciach w budżecie nikt nie oczekiwał w tym sezonie awansu. Z drugiej strony ciągłe mówienie o tym, że drużyna jest młoda i niedoświadczona nie służy w osiąganiu wyników. To minimalistyczne podejście, którego trzeba unikać - mówi Korynt.

W porównaniu do pierwszych 10 meczów poprzedniego sezonu Arka zmieniła się przede wszystkim w defensywie (straciła o połowę mniej bramek - 14 do 7. Wciąż wielki problem sprawia jej strzelanie goli (w 10 meczach tylko 11 trafień). - Widać wyraźnie, że brakuje środkowego, rosłego napastnika. Niby w ostatnim czasie do pierwszej drużyny został przywrócony Janusz Surdykowski, ale dotychczasowymi występami nie przekonywał. Kto wie? Może tym razem zaskoczy? - zastanawia się Korynt.

Jak podkreśla były napastnik Arki największym zaskoczeniem pierwszej części sezonu jest postawa młodych zawodników. - Trener Nemec postawił na nich trochę z musu, ale się nie zawiódł - mówi Korynt. - Szwoch już w poprzednim sezonie zasługiwał na szansę. Teraz się rozwija, choć ja wymagam od niego więcej. Przede wszystkim musi być skuteczniejszy, więcej grać pod siebie, a nie pod kolegów. Czasem stara się być zbyt koleżeński, niepotrzebnie oddaje piłkę, gdy trzeba strzelić na bramkę. Tak było choćby w ostatnim meczu z GKS Tychy, gdzie przed bramką podał piłkę Damianowi Krajanowskiemu.

A gdzie Korynt widzi rezerwy w Arce?

- Na pewno w budżecie - żartuje i już na poważnie dodaje: - Z przyjściem Piotra Kuklisa wiązano na pewno większe nadzieje. Najpierw dostał niepotrzebną czerwoną kartkę, potem nie zachwycał formą. Pora, by wreszcie pomógł tej drużynie.

Jak przyznaje były piłkarz Lechii Gdańsk, Arki i Bałtyku Gdynia obecny sezon jest dla Arki etapem przejściowym przed przyszłoroczną próbą powrotu do ekstraklasy. - Na dziś ta drużyna nie jest gotowa na awans. Trzymam kciuki za Michała [Globisza, wiceprezesa ds. sportowych], by znalazł fundusze i na tyle wzmocnił zespół, by ten był w stanie powalczyć o ekstraklasę. Mam już dość tych zmiennych nastrojów, gdy po zwycięstwie wszyscy się cieszymy, a za tydzień przegrywamy mecz i znów wszystko się przewraca. Arce trzeba stabilizacji. I normalności - dodaje Korynt.

Zgadzasz się z Tomaszem Koryntem? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »