Przerwany mecz w Gdyni. Arka przegrała z GKS Katowice

Po indywidualnych błędach Juliena Tadrowskiego i Krzysztofa Sobieraja Arka straciła dwie bramki i po słabym meczu przegrała z GKS Katowice 1:2. Pod koniec spotkania sędzia przerwał na kilka minut mecz, gdy na boisko poleciały petardy, a widoczność ograniczył dym z odpalonych rac.
Po porażce z Olimpią Grudziądz (0:1) i fatalnym błędzie Michała Szromnika przy jedynym golu dla rywali, wszystko wskazywało na to, że w sobotę szansę otrzyma Maciej Szlaga, który sezon zaczynał jako nr 1, ale później stracił miejsce między słupkami. Trener Petr Nemec jednak zaryzykował i po raz kolejny postawił na Szromnika. Do składu kosztem Marcina Radzewicza wrócił też Mateusz Szwoch.

Arka mecz z GKS zaczęła z animuszem, jakby za wszelką cenę chciała strzelić bramkę już w pierwszym kwadransie meczu. Była tego bliska, gdy w 5 min. Piotr Kuklis uderzył w słupek po podaniu z rzutu rożnego od Piotra Tomasika. Lewy obrońca Arki przed przerwą był zresztą najaktywniejszym piłkarzem gospodarzy. Po raz drugi błysnął w 32 min. gdy uderzył na bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego. Piłkę lecącą pod poprzeczkę odbił jednak bramkarz gości Witold Sabela.

I choć więcej z gry w pierwszej połowie mieli żółto-niebiescy, to goście na dwie minuty przed gwizdkiem na przerwę strzelili pierwszego gola. Przemysław Pitry w dziecinny sposób ograł na prawym skrzydle Juliena Tadrowskiego i dośrodkował wzdłuż bramki. Z piłką minął się Szromnik, a wprowadzony chwilę wcześniej za kontuzjowanego Denissa Rakelsa Arkadiusz Kowalczyk uprzedził spóźnionego Tomasika i skierował piłkę do pustej bramki.

W przerwie trener Nemec dokonał jednej zmiany. Bezproduktywnego Macieja Górskiego zastąpił Radzewiczem, przez co gospodarze całą drugą połowę grali bez nominalnego napastnika. W roli jedynego piłkarza na desancie odnalazł się Kuklis, który już w 53 min. po błędzie w obronie byłego piłkarza Arki Marcina Pietronia strzelił wyrównującą bramkę. Gdy wydawało się, że gol podziała na żółto-niebieskich ożywczo, 10 minut później po kolejnym błędzie w obronie GKS strzelił drugiego gola. Podanie wszerz boiska Sobieraja przejął Pitry, minął Jarzębowskiego (który się jeszcze dodatkowo poślizgnął) i bez problemu pokonał Szromnika. Arkę na nic więcej nie było już stać.

Na kwadrans przed końcem meczu stadion Arki zniknął. Kibice odpalili kilkanaście rac, w niebo poleciały sztuczne ognie, a na płytę boiska petardy. Gdy dym zasłonił ponad połowę boiska w 82 min. sędzia na kilka minut przerwał mecz.

Można przypuszczać, że klub za wybryki kibiców zostanie ukarany dotkliwą karą finansową.



Arka Gdynia - GKS Katowice 1:2 (0:1). Bramki: Kuklis (53.) - Kowalczyk (43.), Pitry (62.)

Arka: Szromnik - Tadrowski, Jarzębowski Ż, Sobieraj, Tomasik - Krajanowski (80. Brodziński), Ruchowski, Pruchnik, Szwoch (73. Czoska), Kuklis - Górski (46. Radzewicz).

GKS: Sabela - Farkas Ż, Cholerzyński Ż, Kamiński, Chwalibogowski Ż - Czerwiński (90. Wołkowicz), Fonfara, Rakels (23. Kowalczyk), Kujawa, Pietroń (71. Sobotka) - Pitry.

Widzów: 4207

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Warszawa)