Sport.pl

I liga. Arka Gdynia - Dolcan Ząbki 1:2. Ząbki zagryzły gdynian, końcówka jak z horroru

Piłkarze Arki Gdynia w katastrofalnym stylu polegli w meczu z niżej notowanym Dolcanem Ząbki. Sił i pomysłu starczyło im tylko na pierwszy kwadrans.
Wygrany 2:0 mecz ze Stomilem Olsztyn w poprzedniej kolejce dawał nadzieję, że po serii kiepskich meczów (1 punkt w trzech spotkaniach) żółto-niebiescy wybudzili się ze snu i w starciu z niżej notowanym Dolcanem potwierdzą rosnącą formę. I pierwsze minuty sobotniego meczu tę tezę potwierdzały, bo gdynianie grali ambitnie, zadziornie i przede wszystkim dokładnie. To, że prowadzili grę, nie przekładało się jednak na sytuacje strzeleckie. A im dalej w las, tym było gorzej.

Pierwszą okazję wypracowali sobie w 12. minucie, gdy po akcji Piotra Kuklisa i Radosława Pruchnika przed szansą stanął Marcin Radzewicz, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. W odpowiedzi szczęścia szukał Piotr Klepczarek, ale jego strzał łatwo wybronił Maciej Szlaga. Potem znów do głosu (ale tylko na chwilę) doszli gdynianie. Próbę da Silvy zatrzymał jednak bramkarz gości Rafał Leszczyński, a niedługo później z piłką w polu karnym minął się grający po raz pierwszy w tym sezonie w pierwszym składzie Dariusz Formella.

Piłkarze Arki, nie mogąc przebić się przez zasieki obrony gości, zaczęli popełniać proste błędy, które niemal doprowadziły do straty bramki. W 28. minucie bardzo aktywny tego dnia Damian Świerblewski uruchomił Grzegorza Piesio, ten w dziecinny sposób ograł Bartosza Brodzińskiego, ale piłki w siatce nie zdołał umieścić. Minutę później było jeszcze goręcej, ale mocny strzał Bartosza Osolińskiego kapitalnie wybronił Szlaga. Piłkę dobijał jeszcze Maciej Tataj, ale był na spalonym (jego strzał jednak Szlaga także wybronił).

I gdy wydawało się, że bramka dla Dolcana jest kwestią czasu, spryt i umiejętności pokazał Piotr Kuklis, który dał Arce prowadzenie w 38. minucie po świetnym uderzeniu zza pola karnego. Akcję zainicjował Julien Tadrowski, ale piłkę zagrywaną na głowę Formelli zdołali wybić obrońcy gości. Tę przejął Kuklis i huknął z całej siły. Leszczyński nie miał żadnych szans.

O ile grę gdynian w pierwszej połowie można było nazwać "przeciętną", to w drugiej pasowało już inne słowo - katastrofa. Arka nastawiła się na kontry i skupiała się głównie na zabezpieczaniu tyłów. Taka taktyka przynosiła efekty tylko jednak przez kwadrans, bo Dolcan atakował coraz dokładniej i intensywniej. W 62. minucie do zupełnie niepilnowanego Tataja piłkę zagrał Piesio, a kapitan Dolcana uderzył mocno i precyzyjnie. Pod poprzeczkę, Szlaga nawet nie musnął piłki. Remis. Trzy minuty później mogło, a nawet powinno być 1:2. Najpierw jednak piłka po strzale Mateusza Piątkowskiego odbiła się od poprzeczki, a potem, po mocnej i celnej dobitce Tataja, niewyobrażalną interwencją (mogącą śmiało kandydować do parady sezonu) popisał się Szlaga.

Arka nie robiła nic, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ataki gdynian były niemrawe i pozbawione pomysłu, w środku pola i obronie zaś mnożyły się indywidualne błędy. Piłkarze Arki grali niechlujnie, niedokładnie, a ambitnym graczom Dolcana zostawiali tyle miejsca, jakby prowadzili co najmniej 5:0. Niezasłużone zwycięstwo mógł jeszcze dać Arce w 85. minucie Mateusz Szwoch (zmienił wcześniej Formellę), ale uderzył prosto w ręce Leszczyńskiego. W 88. minucie zaś najpierw Tataj wyłożył piłkę jak na patelni Świerblewskiemu (jak on tego nie strzelił?!), a w odpowiedzi będący prawie sam na sam z Leszczyńskim Tomasik huknął w buraki. Minutę później "działo się" jeszcze więcej, najpierw uderzenie Osolińskiego wybronił Szlaga, ale chwilę później, przy uderzeniu Piątkowskiego, był już bezradny. Piłka zatrzepotała w siatce, a kibice zaczęli opuszczać trybuny.

Arka Gdynia - Dolcan Ząbki 1:2 (1:0).

Bramki: Kuklis (38.) - Tataj (62.), Piątkowski (90.).

Arka: Szlaga - Tadrowski Ż, Brodziński Ż, Sobieraj, Krajanowski - Radzewicz (75. Tomasik), Pruchnik, da Silva, Jarzębowski, Kuklis - Formella (66. Szwoch).

Dolcan: Leszczyński - Jakubik (86. Dybiec), Klepczarek, Grzelak, Matuszek Ż (54. Bazler Ż) - Osoliński, Zjawiński, Chwastek (54. Piątkowski), Piesio, Świerblewski - Tataj.

Więcej o: