Paweł Sikora trenerem Arki Gdynia? To dobry wybór!

Angaż Pawła Sikory na stanowisku trenera Arki to okazja do przekonania się, co szwankowało w drużynie Petra Nemeca. Każda decyzja Sikory - szczególnie ta podejmowana w pierwszych tygodniach pracy i dotycząca personaliów - będzie odbierana jako korekta tego, czego nie widział Czech - pisze Maciej Korolczuk z trojmiasto.sport.pl o wyborze Pawła Sikory na trenera Arki.
Po pierwsze, nominacja dotychczasowego asystenta Petra Nemeca oznacza, że Arce odmówiło kilku szkoleniowców, którzy w notowaniach władz klubu stali wyżej, niż Sikora. Bo tego, że Sikora był opcją rezerwową, nie ukrywał ani on sam, ani władze Arki, co wyartykułował na spotkaniu z kibicami wiceprezes ds. sportowych Michał Globisz. Dobrze się stało, że władze klubu nie szły za wszelką cenę w zaparte i nie szukały nowego szkoleniowca na siłę. W porę zorientowano się, że w klubie jest człowiek, któremu można zaufać i nie ma sensu wyważać otwartych drzwi.

Sikora ma dokończyć sezon, który choć dziś wydaje się spisanym na straty, to wcale być takim nie musi. Jeśli pomysł władz Arki wypali, a Sikora w pierwszym półroczu samodzielnej pracy odniesie sukces, szanse, że żółto-niebiescy w przyszłym sezonie będą walczyć o wyższe cele niż 5.-10. miejsce w I lidze, znacznie wzrosną. Gdyby na jego miejscu był trener "z zewnątrz" i wiosną nie przekonałby do siebie kibiców, piłkarzy i gdyńskich mocodawców, w maju znów powróciłby temat zmiany trenera. Sikora ma duży kredyt zaufania, zna drużynę, wie, czego jej trzeba i może w spokoju skupić się na pracy. A tej, jak sam podkreśla - przy Olimpijskiej nie brakuje. Jej komfort ma zapewnić wsparcie, jakie Sikora otrzymał z zewnątrz. Od lat nie było przy Olimpijskiej sytuacji, by nowy trener był tak ciepło odbierany przez wybrednych kibiców. Dziś głosów sprzeciwu niemal nie słychać. Sikora ma pełne poparcie kibiców, choć i jego nie ominie święta zasada relacji kibicowsko-trenerskich. Krytyczne głosy odezwą się jednak najwcześniej za trzy-cztery miesiące, gdy rozgrywki wznowi I liga. Takiego komfortu nie miał żaden z ostatnich trenerów. Każdy z nich zespół przejmował z dnia na dzień, na budowę według autorskiego projektu musiał wstrzymać się co najmniej do letniej bądź zimowej przerwy. Sikora kilka miesięcy dostaje w prezencie, ale o tym, co wyjmie ze środka, przekonamy się dopiero w pierwszej połowie marca.

Angaż Sikory to też okazja do przekonania się, co szwankowało w drużynie... Nemeca. Każda decyzja Sikory - szczególnie ta podejmowana w pierwszych tygodniach pracy i dotycząca personaliów - będzie odbierana jako korekta tego, czego nie widział Czech. Namiastkę mieliśmy już przed meczem z ŁKS, gdy Sikora odważnie odsunął od składu zawodzących jego zdaniem Jarzębowskiego i Radzewicza, na co Nemec za pewne by się nie zdobył. Sikora nie tyle zaryzykował, co skorzystał z danego mu prawa. On tu decyduje, on bierze odpowiedzialność za wynik i co najważniejsze - on dobiera ludzi, którzy mają dać mu sukces. Tak długo, jak będzie potrafił zachować trzeźwość osądu, będzie płynął z prądem. Nemec pewnych rzeczy widzieć nie chciał. I poległ.

POLECAMY - DLACZEGO ARKA BYŁA JESIENIĄ TAK SŁABA? MY JUŻ WIEMY



Wybory nowego trenera po raz kolejny nasiliły niepokojące zjawisko. Arka znów zderzyła się ze ścianą obojętności ze strony trenerów, którzy mogliby podjąć w niej pracę. Gdynia ziemią obiecaną nie jest od dawna, teraz na dobre przestała być atrakcyjna, nie rzuca wyzwania, nie jest w stanie skusić nawet finansowo. Dopóki gdyńska piłka nie stanie na nogi, trend będzie się nasilać. Pierwsze tego symptomy widać było jeszcze, gdy żółto-niebiescy grali w ekstraklasie. Wówczas odmówiło jej nie mniej trenerów niż teraz. Za każdym z nich stała inna motywacja, ale efekt za każdym razem był ten sam. Prezesi Nowak i Pertkiewicz nie zatrudniali trenerów pierwszego wyboru.

Słowa uznania należą się za to samemu Sikorze, który miał prawo czuć się niepotrzebnym już w pierwszym dniu po dymisji Nemeca. Jego cierpliwość i wyrozumiałość dla trudnych czasów, które nastały w Gdyni, zostały nagrodzone. Sikora wiedział, że jest etapem przejściowym, że z każdym dniem klub może mu podziękować, a mimo to w niepewności wytrwał.

Zgadzasz się z autorem? A może masz inne zdanie? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »