Trener Arki Gdynia Paweł Sikora: "W moim zespole nie będzie świętych krów"

Nowy szkoleniowiec Arki Gdynia Paweł Sikora odniósł się do sytuacji Macieja Górskiego, Pawła Czoski, Patryka Jędrzejowskiego i Peresa, którym gdyński klub dał wolną rękę w poszukiwaniu nowych klubów.
Michał Globisz, wiceprezes Arki ds. spraw sportowych, powiedział na łamach "Dziennika Bałtyckiego": - Peres, Górski, Czoska i Jędrzejowski otrzymali czytelny sygnał, że mogą sobie zimą szukać nowych klubów. Z tych transferowych transakcji chcemy szukać środków na zakup w pierwszej kolejności napastnika, a w drugiej kreatywnego środkowego pomocnika.

Decyzje kadrowe tłumaczy też trener Sikora. - Każdy z nich dostał wolną rękę. Ale to nie jest tak, że chcemy się ich pozbyć na siłę. W każdym z nich widzę potencjał, ale na tę chwilę po prostu nie mogliby liczyć na miejsce w składzie - tłumaczy szkoleniowiec. - Np. Czoska - chłopak ma 22 lata, czyli idealny wiek do gry w piłkę. Siedzenie na ławce w niczym mu nie pomoże, a jeśli ogra się w niższej lidze, to może jeszcze do nas wróci i będzie mógł wnieść więcej do zespołu.

A jak wygląda sytuacja z pozostałą trójką? Jędrzejowski na prawym skrzydle nie był w stanie wygrać rywalizacji nawet z nominalnym obrońcą Damianem Krajanowskim. Jesienią na boiskach I ligi pojawił się tylko dwa razy. Grający w ataku Górski swoje szanse dostawał, ale przez całą rundę nie zdobył gola. Peres zaś albo bezowocnie szukał innego klubu, albo leczył kontuzje.

- Jędrzejowski to specyficzny zawodnik. Ma duże możliwości, ale jest chimeryczny. Potrafił zagrać dobry mecz, ale w kolejnych wypadał już słabo albo nawet bardzo słabo. Brakowało więc stabilizacji formy - tłumaczy Sikora. - Górski nie strzelał goli, ale to młody chłopak i może, a nawet powinien pokazać jeszcze na co go stać. A Peres? Tu sytuacja jest jeszcze inna. Kto pamięta jego grę w Bogdance Łęczna ten wie, że on potrafi grać na wysokim poziomie. W Arce jednak w ogóle mu się to nie udawało, w dodatku na jego pozycji jest duża konkurencja. Przed nikim jednak nie zamykam drzwi. Okres przygotowawczy zaczynamy 14 stycznia i jeśli żaden z nich nie znajdzie do tego czasu nowego klubu, to rozpocznie przygotowania z nami. I na treningach będzie miał szansę pokazać, że warto go zostawić w Gdyni - zapewnia trener żółto-niebieskich.

Drzwi nie są też zamknięte przed Tomaszem Jarzębowskim i Marcinem Radzewiczem, których Sikora nie zabrał na ostatni mecz rundy jesiennej przeciwko ŁKS (Arka wygrała go 2:0), który był jednocześnie debiutem Sikory w roli pierwszego trenera Arki.

- Rozmawiałem z nim przed i po tym meczu, doszliśmy do porozumienia. Chciałem pokazać, że w moim zespole nie będzie świętych krów i że nikt nie będzie grał w nim za zasługi. Zresztą to była jednorazowa sytuacja, przed rundą wiosenną obaj mają czystą kartę i jeśli będą solidnie pracować w okresie przygotowawczym, to miejsce w drużynie z pewnością się dla nich znajdzie - podsumował Sikora.