Nowy rok, nowe nadzieje. Co czeka Arkę Gdynia w 2013 roku?

Minione 12 miesięcy było dla kibiców Arki pasmem niepowodzeń. W pierwszym półroczu żółto-niebiescy nie zdołali awansować do ekstraklasy, latem drużyną targały problemy finansowo-organizacyjne, w efekcie czego jesień także można spisać na straty. Rok 2013 musi być lepszy - pisze Maciej Korolczuk z "Gazety" i Trójmiasto.sport.pl
Gdyby za punkt wyjścia w ocenie minionego roku wybrać suche statystyki, piłkarzy Petra Nemeca i Pawła Sikory broni niewiele.

W 2012 roku Arka rozegrała w sumie 31 ligowych meczów. Wygrała 13 spotkań, 7 zremisowała, 11 przegrała. Bilans na kolana nie rzuca. Każe sądzić, że gdynianie popadli w typową ligową przeciętność, a więc wspólny mianownik większości drużyn na zapleczu ekstraklasy.

Gdyby w ocenie ich boiskowych poczynań skupić się na pozytywach, w rachunkach nie potrzebowalibyśmy dwóch rąk.

Po pierwsze: błysk w Pucharze Polski, gdzie gdynianie odpadli tuż przed wielkim finałem. W Gdyni znów - krótko, bo krótko - zapachniało ekstraklasą.

Po drugie: wysyp utalentowanej, rokującej na przyszłość młodzieży ze Szwochem i Tadrowskim na czele. Ten drugi wiosnę zacznie w ekstraklasie, co jest najlepszą cenzurką jego jesiennych galopów w Arce.

Po trzecie: koniec bezsensownego, wyniszczającego obie strony konfliktu władz klubu z kibicami, co wyszło na dobre obu stronom.

Po czwarte: rządy Michała Globisza, które można określić jednym słowem: normalność. Gdy w grudniu 2011 roku obejmował w Arce stanowisko wiceprezesa ds. sportowych mówił: - "Wśród obowiązków, których się podejmuję w Arce, jest chęć stworzenia nowej jakości. Pragnę, by w przyszłości proporcje w pierwszym zespole były na korzyść młodzieży i wychowanków naszego klubu". Z deklaracji wywiązał się w 120 procentach, choć w dużej mierze zmusiła go do tego bezlitosna ekonomia. Biedniejąca Arka musiała postawić na młodzież, by przetrwać. I przetrwała.

W Nowy Rok piłkarze, działacze i kibice Arki wchodzą z nadziejami, że wszystko, co najgorsze, już za Arką. Trauma po spadku z ekstraklasy dawno minęła. Jest też fundament zespołu, który już w maju przyszłego roku mógłby świętować upragniony awans do elity. Pierwsze półrocze 2013 r. wydaje się doskonałą okazją do ostatecznego liftingu drużyny, wymiany szwankujących elementów, naoliwienia mechanizmu, który w kolejnych miesiącach musi pracować bez zarzutu. To też test dla zawiadowcy Arki, czyli Pawła Sikory, dla którego najbliższe miesiące będą dopiero trenerską inicjacją. Nowy trener musi wykorzystać kredyt zaufania, jakim go w Gdyni obdarzyły władze klubu, wybredni kibice i media. Z braku awansu nikt go rozliczać nie będzie, ale nikogo w Gdyni nie trzeba przekonywać, jakby inaczej wyglądał okres przygotowawczy do nowego sezonu, gdyby Sikorze udało się... nie zrealizować celu postawionego przed drużyną i zakończyć obecne rozgrywki na 4. lub 3. miejscu.

A Twoim zdaniem jaki to będzie rok dla gdyńskiej Arki? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »