Trener Paweł Sikora bez zwycięstwa w debiucie przed gdyńską publicznością. Arka zremisowała z Cracovią

Klasyk I ligi momentami stał na dobrym poziomie. Niemniej mimo dwóch bramek więcej można było spodziewać się po postawie obu drużyn. W obecności niemal 8 tys. widzów Arka Gdynia 1:1 zremisowała z Cracovią.
Już na kilkadziesiąt minut przed meczem dało się odczuć gorączkę związaną z hitem rundy wiosennej w Gdyni. Wokół stadionu można było spotkać liczne grupy FC Arki z całego Pomorza. Klub, we współpracy z kibicami i miastem, przygotował dla kibiców specjalne promocje. Działania marketingowe i reklama w mediach miały przyciągnąć na trybuny rekordową frekwencję na gdyńskim stadionie w meczach I ligi. Wynik z jesiennego meczu z Wartą Poznań został pobity. Oficjalnie na trybunach zasiadło 7 560 widzów.

W składzie Arki w porównaniu do meczu z Wartą Poznań zaszła jedna zmiana. Za Marcusa da Silvę, który w tygodniu narzekał na przeziębienie, wystąpił Łukasz Zwoliński.

O tym, że nie było to zwykłe spotkanie ligowe, świadczyła wysoka frekwencja, głośne śpiewy i nadzwyczajna mobilizacja w szeregach obu drużyn. Na meczu pojawił się także Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni. Wbrew przewidywaniom pierwsze minuty nie były przysłowiową partią szachów. Pasy starały się grać "piłkę krakowską", z której są znani, Arka z kolei również szybko przechodziła do ataku. Pierwszy kwadrans dzięki kibicom i technicznej grze obu zespołów mógł się podobać. Widać było dobre przygotowanie jednych i drugich. Nie brakowało, o czym wspominali trener Arki i piłkarze, krótkich, szybkich podań i wymian na jeden kontakt.

W 20. minucie po złym rozegraniu rzutu rożnego Cracovia wyszła z groźną kontrą zakończoną niecelnym strzałem Vladimira Boljevicia. Arka mogła przegrywać, a kilkanaście sekund po tej akcji prowadziła. Z ok. 30 metrów pięknie przymierzył Marcin Radzewicz i piłka idealnie wpadła w górny róg bramki Krzysztofa Pilarza! Bramka jeszcze bardziej dodała animuszu żółto-niebieskim. Podopieczni Pawła Sikory zaciekle walczyli o futbolówkę, zdobywając cenne centymetry boiska.

Cracovia uparcie grała swoje, jej problemem było jednak stworzenie klarownej sytuacji. Próbował zatem uderzyć z dystansu Edgar Bernhardt. Krakowski "Edi" nie trafił nawet w światło bramki. W 34. minucie przed szansą stanął Mateusz Żytko. Z wolnego zagrywał Boljević, Żytko trącił piłkę głową obok słupka.

Łatwa do rozszyfrowania gra Cracovii była wodą na młyn dla szybkich piłkarzy żółto-niebieskich. Goście przeważali w posiadaniu piłki, a groźniejsze akcje przeprowadzała Arka. Wypisz, wymaluj potwierdziły się słowa z przedmeczowej konferencji, że Pasy łatwo skontrować. Minutę przed przerwą gdynianie mogli zadać drugi cios. Bartosz Brodziński uderzył jednak za słabo i Pilarz pewnie chwycił piłkę. Ostatnim akcentem pierwszej połowy był jeszcze kolejny celny strzał Radzewicza.

Cztery minuty po wznowieniu gry solową akcją popisał się Bartłomiej Dudzic. Napastnik gości wykorzystał dokładnie podanie, wpadł w pole karne z prawej strony, minął obrońców i strzałem z ostrego kąta w lewy róg Macieja Szlagi wyrównał stan meczu. Po tej bramce z gdynian jakby uszło powietrze. Arka cofnęła się na własną połowę, a mecz stracił na swojej atrakcyjności.

Niestety, w drugiej połowie tempo meczu siadło. Pojedyncze próby strzałów czy dośrodkowań nie mogły rozgrzać zziębniętej publiczności.

W 71. minucie słupek Radzewicza uratował Cracovię przed utratą drugiej bramki. Dobijający Grzelak nieczysto trafił w piłkę, którą chwycił Pilarz. Trybuny ponownie ożywiły się po soczystym strzale "Radzy" w 75. minucie. Dobrze jednak zachował się golkiper Pasów, efektownie parując futbolówkę na rzut rożny. Radzewicz przejawiał dużą ochotę do gry. Był wszędzie tam, gdzie ofensywna akcja żółto-niebieskich.

Ostatecznie w debiutanckim występie przed gdyńską publicznością trener Sikora sięgnął po jeden punkt, nie przedłużając serii dwóch zwycięstw z rzędu.

Arka Gdynia - Cracovia Kraków 1:1 (1:0). Bramki: Radzewicz (20.) - Dudzic (49.).

Arka: Szlaga - Krajanowski, Brodziński, Jarzębowski, Tomasik - Grzelak, Rzuchowski (67. Pruchnik), Szwoch, Radzewicz - Kuklis (75. Pietkiewicz), Zwoliński (62. da Silva).

Cracovia: Pilarz - Struna, Kosanović, Żytko, Marciniak - Szeliga, Budziński, Dąbrowski (77. Zejdler) - Dudzic, Bernhardt (89. Romanov) - Boljević (70. Zieliński).