Sport.pl

Czy Arkę Gdynia stać na awans? Janusz Kupcewicz: "Nie w tym sezonie"

Janusz Kupcewicz, legenda Arki Gdynia, w rozmowie z trojmiasto.sport.pl przyznaje, że nie widzi żółto-niebieskich w ekstraklasie. Dlaczego? - Ciężko przypuszczać, aby nagle wszystkie drużyny przed Arką zaczęły przegrywać - uważa Kupcewicz.
W tekście "O co walczy Arka Gdynia w tym sezonie?" pytaliśmy, czy podopieczni Pawła Sikory jeszcze w tym sezonie powalczą o ekstraklasę. Były piłkarz Arki sprawę stawia jasno.

- Szanse są zawsze. Pytanie tylko, czy Arkę stać na awans? Uważam, że na tę chwilę nie. Gdyby żółto-niebiescy wygrali z Cracovią, wygrali z Bogdanką Łęczna, to wówczas rzeczywiście trzy najbliższe mecze [Zawisza Bydgoszcz, Termalica Bruk-Bet Nieciecza, Flota Świnoujście] byłyby dla Arki meczami prawdy. A dziś gdynianie nie gonią jednego zespołu czy dwóch, tylko cztery czy pięć. Na tej podstawie ciężko przypuszczać, aby nagle wszystkie drużyny, które są w tabeli przed Arką, przegrywały, a Arka wyłącznie wygrywała - mówi Kupcewicz w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Wieloletni zawodnik żółto-niebieskich uważa, że czkawką gdynianom może odbić się nie najlepszy start w rundzie wiosennej.

- Biorąc pod uwagę, że z Cracovią i Bogdanką Arka mogła sięgnąć po sześć punktów, a nie jeden, czuć żal. Już na początku rundy gdynianie wspięliby się wyżej, dogonili czołówkę. Naprawdę była szansa zniwelowania strat. Został niedosyt i wciąż duża strata - twierdzi legenda gdyńskiego klubu. - Arka mało bramek traci [17, w tej klasyfikacji jest ex-equo na drugim miejscu], z kolei pod względem strzelonych jest gdzieś w środku stawki. Działacze dostali czytelny sygnał, gdzie mają szukać wzmocnień. Jeśli nie uda się teraz, to w przyszłym sezonie trzeba zrobić wszystko, aby Arka powróciła do ekstraklasy. Póki są jednak szanse, nawet małe, trzeba je wykorzystać. Światełkiem w tunelu może być proces licencyjny. Nie wiadomo, czy wszyscy dostaną licencje. Wątpliwe na przykład czy Flota albo Tychy, w razie awansu, spełnią warunki niezbędne do gry w ekstraklasie. Trudno powiedzieć, jak wygląda sytuacja Zawiszy czy Termaliki.

Zdaniem legendy Arki ambicje klubu może zweryfikować "stan posiadania".

- Z czasem większość zagadek się wyjaśni. Poza tym za Arką dopiero cztery mecze tej rundy. Piłkarze mają o co grać, bo walczą o swoją przyszłość w klubie, o przedłużenie kontraktów. Wciąż bez odpowiedzi jest kwestia finansów na przyszły sezon. Jak będą wyglądały struktury finansowo-organizacyjne w przyszłym sezonie. Wszyscy wiemy, że na razie nie jest za kolorowo - wyjaśnia Kupcewicz.

"Kupiec" stawia też odważną tezę.

- I znów jesteśmy w punkcie wyjścia, czyli przy finansach. Nie oszukujmy się, jeśli awansują Zawisza i Cracovia, z ekstraklasy spadną Podbeskidzie i GKS Bełchatów, I liga straci na wartości. To na Arkę wszyscy będą patrzeć jako głównego faworyta do awansu. Jeśli teraz się nie uda, w przyszłym sezonie gdynianie będą wręcz skazani na awans. Taki zapewne też cel postawią działacze. Trener Sikora dopiero co buduje zespół. Nie można od razu wymagać od niego cudów - kończy Kupcewicz.

Czy w tym sezonie Arka Gdynia powalczy o ekstraklasę? Podyskutuj na Facebooku trojmiasto.sport.pl! »


Więcej o: