Arka Gdynia pod lupą wiceprezesa ds. sportowych Michała Globisza

- W porównaniu z jesienią widać poprawę. Przede wszystkim gramy odważniej, ładnie dla oka, jesteśmy kreatywni. Postawiliśmy na ofensywę - mówi Michał Globisz, wiceprezes Arki ds. sportowych w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.
Arka wiosną rozegrała pięć meczów. Zdobyła osiem punktów. Zdaniem wiceprezesa gdyńskiego klubu, to dobry wynik.

- Ogólnie jesteśmy zadowoleni. Oczywiście poza meczem z Bogdanką w Łęcznej [Arka przegrała 1:2, choć prowadziła 1:0]. Uważam, że pozostałe spotkania Arka zagrała dobrze. W porównaniu z jesienią widać poprawę. Przede wszystkim gramy odważniej, ładnie dla oka, jesteśmy kreatywni. Postawiliśmy na ofensywę. Czasami gramy też w ustawieniu 4-3-3, stosujemy wyższy pressing. Poprawiła się gra obronna całego zespołu. Owszem, zdarzają się błędy indywidualne, patrz Łęczna, ale to ryzyko wkalkulowane w piłkę. Plus nasza polityka stawiania na młodzież. Z pewnością miejsce w drużynie miałby też Formella. Powoli do składu dobija się Gałecki. Jego debiut właściwie jest tylko kwestią czasu. Może nie na dniach, bo jest kontuzjowany, ale gdyby nie mecze w kadrze i udział w drugiej fazie eliminacji mistrzostw Europy do lat 17, to już zadebiutowałby w lidze. A tak musimy poczekać jak wyzdrowieje. Debiut w I lidze ma już młody Pietkiewicz. Obserwujemy Jankowskiego, który coraz lepiej radzi sobie w rezerwach. Konsekwentnie wprowadzamy i ogrywamy tych młodych chłopaków - mówi Globisz w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Wiceprezes Arki dostrzegł także obniżkę formy u Mateusza Szwocha.

- Rzeczywiście, Mateusz obniżył nieco loty. Akurat Szwoch ma gorszy czas, bo wszyscy wiemy, jak potrafi grać, być może na jego dyspozycji odbijają się zawirowania z poprzedniej rundy. Grał wówczas w kadrze U-21, miał dobre mecze w Arce. Wpadł w mały dołek, na szczęście to typ piłkarza, którego kontuzje omijają. Moim zdaniem Szwoch powinien grać mądrzej, szybciej operować piłką. Zdarza mu się, że czasami za długo ją przetrzymuje. Nie zawsze dokonuje słusznych wyborów - wylicza Globisz.

Najlepszym zawodnikiem żółto-niebieskich w rundzie wiosennej jest bez wątpienia Marcin Radzewicz. "Radza" to prawdziwy motor napędowy akcji gdyńskiej drużyny.

- To prawda. Radzewicz jest w wysokiej dyspozycji, z czego ja osobiście bardzo się cieszę. Zawsze uważałem, że jest piłkarzem na miarę ekstraklasy. W tej chwili pokazuje swoją wysoką wartość. O ile Szwoch miał dobrą jesień, to Radzewicz grał słabo. Teraz te role się odwróciły. Marcin bardzo solidnie przepracował okres przygotowawczy. Był bardzo zdeterminowany. Chciał udowodnić, że jeszcze na wiele go stać - przekonuje wiceprezes Arki.

Na drugim biegunie znajduje się Rafał Grzelak. W Gdyni wciąż czekają na eksplozję formy byłego reprezentanta Polski.

- Z Rafałem to dłuższa historia. Pamiętajmy jednak, że Grzelak nie gra na swojej pozycji. Wcale to jednak go nie usprawiedliwia. Od czasu do czasu ma przebłyski dobrej gry, pokazuje nienaganną technikę. Stara się grać dużo piłek prostopadłych. Szuka podania otwierającego. Dlatego nie zawsze te podania są celne. Jak już są, to są wysokiej jakości. Stwarzają zagrożenie. I to kibic musi dostrzec. Równie dobrze w meczu można zagrać 90 proc. dokładnych piłek wzdłuż czy wszerz boiska - mówi Globisz.

- Grzelak szuka innych rozwiązań. Znam Rafała bardzo dobrze i mój główny zarzut wobec niego jest taki, że kiedy ładnie łamie do środka, za mało uderza. Nie korzysta ze swojej atutu, czyli dobrego uderzenia z lewej nogi. Każdy strzał, nawet niecelny, to korzyść dla drużyny. Zespół ma czas, aby wrócić do obrony, odpowiednio się ustawić. Kibic zawsze rozgrzeszy zawodnika, nawet gdy strzał będzie niecelny, ale liczy się próba. Wspólnie z trenerem zastanawiamy się, czy może nie znaleźć Rafałowi nowej pozycji na boisku - kończy wiceprezes Arki.

A jak Wy oceniacie postawę Arki wiosną? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: