Trener Arki Gdynia Paweł Sikora po meczu z Sandecją Nowy Sącz: Zabiła nas wysoka temperatura

Arka Gdynia wygrała w Nowym Sączu 2:1, mimo że po dziesięciu minutach zapowiadało się na porażkę gdynian, i to wysoką. Sytuacja na boisku zmieniła się po czerwonej kartce dla Marcina Makucha, który sfaulował w polu karnym wychodzącego na czystą pozycję Marcina Radzewicza.
Gospodarze prowadzenie objęli już w 5. min. Wynik meczu otworzył Patryk Tuszyński. Napastnik Sandecji po chwili mógł zdobyć kolejną bramkę, a wcześniej jego strzał uderzył w słupek. Arka obudziła się w 15. min. Po akcji Radzewicza gdynianie mieli rzut karny, którego na gola zamienił Piotr Kuklis. Pod koniec pierwszej połowy żółto-niebiescy zadali drugi cios za sprawą Janusza Surdykowskiego (relacja TUTAJ).

- Musieliśmy mocno wyszarpać te punkty. Nie chcę oceniać pracy sędziego. Jeżeli odgwizdał karnego, to najwidoczniej słusznie. Widać metamorfozę Sandecji. To inna drużyna niż jesienią. Są bardzo dobrze przygotowani fizycznie, mają pomysł na grę - ocenił spotkane trener Paweł Sikora.

Po przerwie gdyński zespół wcale nie poszedł za ciosem. To Sandecja miała więcej z gry. Postawę swojej drużyny szkoleniowiec żółto-niebieskich tłumaczył niekorzystną aurą.

- W drugiej połowie, mimo że grali w dziesięciu, zdominowali nas. Usprawiedliwieniem dla mojego zespołu jest różnica temperatur. Gdy wyjeżdżaliśmy z Gdyni, było 5 stopni, a tu 25, przez co nie mogliśmy w drugiej połowie odpalić. Temperatura nas zabiła. Sandecja zrobiła progres w grze. Na pewno w tej lidze jeszcze namiesza - dodał Sikora.