Janusz Surdykowski strzela bramkę za bramką i pisze nową historię Arki Gdynia [WIDEO]

Janusz Surdykowki strzelił bramki w pięciu kolejnych meczach Arki Gdynia. Tym osiągnięciem zapisał się w klubowych kronikach, gdzie widnieje obok takich nazwisk, jak: Arkadiusz Glaza i Adam Hering.
- Udało mi się zdobyć piątą bramkę w piątym spotkaniu. Słyszałem o tym, że prezes założył się z trenerem, że strzelę cztery bramki, strzeliłem pięć, więc przeszło to nawet oczekiwania prezesa Arki. Teraz koncentruję się na kolejnym spotkaniu. Dzisiaj kibice skandowali moje nazwisko, cieszę się, że przekonałem ich do siebie - powiedział Surdykowski, którego po meczu otoczyła spora grupa dziennikarzy. Obok takiego wyczynu napastnika, dziennikarze nie mogli przejść obojętnie.

- Te bramki to efekt mojej ciężkiej pracy i cierpliwości. Przeżywałem tutaj różne zawirowania, niejeden by się poddał. Nie dałem za wygraną, podniosłem się z ciężkich chwil i teraz są tego efekty - stwierdził "Surdyk".

Surdykowski otrzymał owację na stojąco nie tylko za kontynuowanie serii, ale też za bramkę wyjątkowej urody. Bramkarza Okocimskiego Brzesko zaskoczył bowiem uderzeniem piętką. Od razu przypomniało się trafienie Alessandro Del Piero w finale Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund w 1997 roku.

- Ktoś tę bramkę przyrównał do Lewandowskiego. Mówił to pół żartem, pół serio. Powiem jednak szczerze, że była to sytuacyjna piłka. Zadziałał instynkt. Uderzyłem bez zastanowienia. I widać opłaciło się, bo zdobyłem bramkę - mówił Surdykowski i dodał, że nie miałby nic przeciwko, gdyby w kolejnych pięciu meczach poprawił swoje osiągnięcie.

- Byłoby to najlepsze rozwiązanie. Nie obraziłbym się jednak, gdyby zdobył nawet więcej niż pięć goli. Ale nie jestem wróżką i nie chciałbym w ciemno rzucać konkretnymi liczbami. Przede wszystkim koncentruję się na kolejnym meczu. Dalej chcę strzelać bramki - wyjaśnił napastnik Arki.

Gdynianie wygrali mecz 3:1 dzięki świetnej postawie w drugiej połowie (relacja i dużo zdjęć - TUTAJ). Po pierwszych 45 minutach nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy. Postawa Arki w tej części meczu spotkała się z ostrą reakcją kibiców, którzy nie szczędzili drużynie gwizdów.

- Zwracamy uwagę na to, jak kibice reagują na naszą grę. Jesteśmy jednak mężczyznami. W szatni powiedzieliśmy sobie kilka cierpkich słów, w drugiej połowie podnieśliśmy się z kolan i zwyciężyliśmy - przyznał uśmiechnięty Surdykowski.

Jego radości nie ma się co dziwić. Strzelając bramki w pięciu meczach z rzędu wpisał się do klubowych rekordów. Ostatni raz taki wyczyn był dziełem Glazy i Heringa w latach 90. ubiegłego wieku! Także trojmiasto.sport.pl doceniło występ "Surdyka" (TUTAJ).

Słynna bramka Del Piero:



Jak długo trwać będzie Surdykowski show w Gdyni? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: