Michał Rzuchowski z Arki Gdynia o bramce strzelonej głową: Ściąłem włosy i przyniosło to szczęście

- Może moja fantazyjna fryzura komuś się nie podobała, ale mi taki styl odpowiadał. Postanowiłem jednak ściąć włosy. I teraz mogę mówić, że to przyniosło szczęście, bo strzeliłem bramkę, i to w dodatku z głowy - śmiał się Michał Rzuchowski, autor drugiej bramki dla Arki Gdynia w wygranym 3:0 meczu z GKS-em Tychy.
Arka tylko w pierwszej połowie miała problemy ze sforsowaniem defensywy drużyny z Tychów. Worek z bramkami otworzył Arkadiusz Aleksander. Drugiego gola dorzucił Rzuchowski, a dzieła dopełnił Marcus da Silva.

- Skróciłem włosy, bo wielu znajomych mi to radziło. Mówili, że lansuję się na "dzikuna". Może moja fantazyjna fryzura komuś się nie podobała, ale mi taki styl odpowiadał. Postanowiłem jednak ściąć włosy. I teraz mogę mówić, że to przyniosło szczęście, bo strzeliłem bramkę, i to w dodatku z głowy. Piłka ładnie mi siadła na głowę, w zasadzie tylko na treningach wychodziły mi podobne strzały. Nie jestem za wysoki, tym bardziej fajnie, że udało się trafić w taki sposób - śmiał się Rzuchowski, który na boisku pojawił się niespełna dwie minuty wcześniej, kiedy zmienił Łukasza Jamroza.

- Wielkie podziękowania dla Marcusa, który wrzucił idealną piłkę. Mnie nie pozostało nic innego jak tylko dołożyć głowę. To był mój drugi kontakt z piłką, bo wcześniej, jeszcze podczas tej samej akcji, podałem do da Silvy. Mam nadzieję, że po tym zwycięstwie kibice dalej będą w nas wierzyć - dodał pomocnik żółto-niebieskich.

Rzuchowski nie wyglądał na zaskoczonego defensywną grą rywali.

- Mam wrażenie, że GKS bał się odkryć. Gra w otwarty futbol z nami mogła dla nich skończyć się kolejnymi bramkami. I tak strzeliliśmy trzy gole, choć przy odrobinie szczęścia mogliśmy zdobyć czwartego. Każda drużyna powinna przyjeżdżać do Gdyni z takim respektem jak GKS. Oby wszyscy się nas bali - przyznał 20-latek.

Gdynia będzie twierdzą nie zdobycia dla ligowych rywali Arki? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »