Marek Chojnacki, ekspert Orange Sport o Arce Gdynia: Tu czuć ligę angielską

- W poniedziałek komentowałem spotkania I ligi. Najpierw pokazano skrót meczu Arki, a potem Stomilu. W Gdyni czuło się ligę angielską, a za moment inny świat. Co tylko potwierdza, że pod względem infrastruktury, historii i kibiców ten klub zasługuje na grę w ekstraklasie - mówi Marek Chojnacki, ekspert Orange Sport i były szkoleniowiec żółto-niebieskich, w rozmowie z trojmiasto.sport.pl
Arka z meczu ze Stomilem Olsztyn, czy Arka z drugiej połowy spotkania z GKS Tychy? Jakie jest prawdzie oblicze żółto-niebieskich? Na co ich stać?

- Przed sezonem chwaliłem Arkę, mówiąc, że ten zespół jest mądrze budowany od dwóch lat. Zdania swojego nie zmieniam, uważając gdynian za jednego z kandydatów do awansu. Ale w grze o ekstraklasę widzę kolejkę zespołów. Więcej niż miało to miejsce w ubiegłym sezonie. Liga wyrównała się, nie będzie już zdecydowanych liderów w wyścigu o ekstraklasę. Także na dole tabeli spodziewam się emocji. Ważne będzie utrzymanie równej formy przez całe rozgrywki. Lekka zadyszka i strata punktów może potem odbić się czkawką. Dlatego drużyny, które o coś walczą, powinny od początku solidarnie punktować - mówi Chojnacki w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Były trener żółto-niebieskich chwali podopiecznych Pawła Sikory za sposób gry, jednocześnie dodając, że tak grając, można wpaść w pułapkę.

- Arka jest jednym z nielicznych zespołów, który stara się grać atakiem pozycyjnym. Tak jak w poprzednim sezonie Cracovia. Atak pozycyjny niesie to ryzyko, że mecz nie zawsze układa się po myśli atakującej drużyny, co pokazał przykład "Pasów". I zaczynają się schody. Były mecze, kiedy im najwyraźniej nie szło. Arkę też dotknął podobny problem. Żółto-niebiescy mają swój styl, w którym widać zalążki widowiskowej gry. Tak właśnie ma grać Arka trenera Sikory, stosując przy tym wysoki pressing. Wszystko fajnie, ale problem pojawia się 20-30 metrów od bramki, gdy nie ma pomysłu na wykończenie akcji. Ale z Tychami nie wyglądało to źle - podkreśla ekspert Orange Sport.

- Pyta pan, czy Arka będzie panem swojego domu? [w poprzednich sezonach to słaba postawa w Gdyni przekreśliła szanse gdynian na walkę o ekstraklasę - przyp. red.]. Generalnie głównym założeniem jest jak najmniejsza ilość porażek u siebie. Z drugiej strony chyba nie muszę dodawać, że samymi punktami przed własną publicznością nie ugra się za wiele. W I lidze o punkty na wyjeździe każdemu będzie ciężko. Arka przekonała się o tym w pierwszym meczu. Była faworytem, ale Stomil nie zamierzał stać i patrzyć się. Dlatego każdą zdobycz z wyjazdów trenerzy chętnie przyjmą z pocałowaniem ręki - zaznacza Chojnacki.

A co poza stylem wyróżnia Arkę w lidze? Zdaniem Chojnackiego - młody trener ze świeżym spojrzeniem na piłkę, który stawia przede wszystkim na ofensywny, widowiskowy futbol z małą domieszką ryzyka.

- Najlepszą obroną jest atak. Największy mankament Arki to jednak brak dwóch równorzędnych piłkarzy na każdą pozycję. Dla przykładu nie ma zastępstwa dla Arkadiusza Aleksandra i Łukasza Jamroza, czyli nominalnych napastników. Dlatego w tym miejscu postawię mały minus - przekonuje były szkoleniowiec żółto-niebieskich.

Plus 54-letni trener stawia przy nazwisku Marcusa da Silvy.

- Marcus ma na tyle dobrą technikę, że nie przeszkadza mu, czy gra na skrzydle, w ataku, czy za napastnikiem. W meczu z Tychami dobrze czuł się na prawej stronie. Stamtąd stwarzał zagrożenie. Miał piękną asystę, a każdą akcję kończył strzałem. Ma naturalną lekkość schodzenia ze skrzydła do środka pola i robienie przewagi. Powstają wolne rejony boiska, a to z kolei jest szansa dla bocznych obrońców na podłączenie się do akcji - zauważa Chojnacki.

Nie brak głosów, że organizacyjnie Arka przerasta większość I-ligowców. Atmosfera, liczna publika, piękny stadion i częsta obecność telewizji.

- Podpisuję się pod tym w 100 proc. Dobrze pan trafił, bo akurat w poniedziałek komentowałem spotkania I ligi. Była fajna przebitka. Najpierw pokazano skrót meczu Arki, a potem Stomilu. Różnica ogromna. Tak porównując, to w Gdyni czuło się ligę angielską, a za moment przenieśliśmy się w inny świat, nic nie ujmując Stomilowi, do piątej ligi. Co tylko potwierdza, że pod względem infrastruktury, historii i kibiców Arka zasługuje na grę w ekstraklasie - dodaje ekspert Orange Sport.

A czy sportowo Arka zasługuje na ekstraklasę? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »