Arka Gdynia w 1/8 finału Pucharu Polski! Wygrana z Ruchem Chorzów po dogrywce

Piłkarze I-ligowej Arki Gdynia po emocjonującym spotkaniu pokonali grający w ekstraklasie Ruch Chorzów 3:2. Do rozstrzygnięcia konieczne było rozegranie dogrywki, po 90 minutach wynik brzmiał 1:1.
Trener Paweł Sikora mimo braków w kadrze wystawił nie najsilniejszy skład, dając szansę młodym zawodnikom. Od pierwszej minuty na boisku pojawili się Michał Szubert, Paweł Wojowski czy Michał Marcjanik.

Mimo świetnej murawy i głośnego dopingu pierwsza połowa nie zachwyciła. Arka nie potrafiła przeciwstawić się silniejszemu rywalowi z ekstraklasy i przeprowadziła tak naprawdę tylko jedną składną i groźną sytuację. Radosław Pruchnik zagrał ciekawą piłkę do Szuberta, jednak 22-letni napastnik okazał się za wolny i nie wykorzystał możliwości wyjścia sam na sam z Krzysztofem Kamińskim, który broni w tym meczu dostępu do bramki Ruchu. O słabym poziomie początku meczu może świadczyć to, że pierwszy celny strzał w meczu oddany został w 37. minucie przez Łukasza Tymińskiego z Ruchu. Od tego momentu chętniej do akcji ofensywnych zaczęli włączać się piłkarze Arki. Najpierw świetnego podania od Pruchnika na czystą pozycję nie wykorzystał Michał Jamróz, który myśląc, że znajduje się na spalonym, w ogóle nie ruszył do akcji. W 39. minucie sędzia Tomasz Garbowski z Opola nie odgwizdał ewidentnego zagrania ręką przez Bartosza Brodzińskiego z Ruchu, przez co powstrzymał ciekawie zapowiadającą się akcję piłkarzy z Gdyni. Arbiter w pierwszej połowie często nie widział fauli czy zagrań ręką, podobnie jak w ostatniej minucie pierwszej połowy, kiedy to po rzucie wolnym wykonywanym przez Filipa Starzyńskiego piłka odbiła się od ręki Pavela Sultesa i spadła wprost pod nogi Brodzińskiego. Były piłkarz Arki z bliska bez problemu pokonał Michała Szromnika, a po celnym uderzeniu nie manifestował radości. Przypomnijmy, że obrońca Ruchu w poprzednim sezonie rozegrał w I lidze w barwach gdyńskiego klubu 25 meczów.

Początek drugiej połowy nie wyglądał już tak słabo jak pierwsza część meczu. Arka wyszła na boisko z większym animuszem. Po akcji Ruchu, w której sędzia ponownie nie zauważył zagrania ręką, piłkę przejął Pruchnik, grający w drugiej połowie na pozycji środkowego obrońcy - po aktywnym wyjściu do przodu zagrał futbolówkę do Jamróza, ten z prawego skrzydła "wypuścił" środkiem Szuberta, który w sytuacji, gdy przed nim pozostał już tylko bramkarz Ruchu, trafił prosto w interweniującego golkipera. W 60. minucie Marcus da Silva, który zastąpił Wojowskiego, wypracował sobie czystą pozycję, dzięki czemu mógł swobodnie dośrodkować w pole karne niebieskich, jednak zagranie było zbyt głębokie i piłka wylądowała w rękach Kamińskiego. Kilka minut później Brazylijczyk zagrał już znacznie lepiej i po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Pruchnika idealnie uderzył futbolówkę głową i doprowadził do remisu 1:1. W 68. minucie całym boiskiem "szarżował" Szubert, który mijając kilku obrońców Ruchu, w ostatniej fazie nie zdołał pokonać bramkarza Ruchu. Ta oraz wcześniejsze akcje dały Arce sporego kopa. Piłkarze trenera Sikory często zagrażali bramce gości.

Zabrakło jednak udowodnienia swojej przewagi, co mogło się już zemścić w 73. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu z prawego skrzydła w pole karne Arki Szromnik zachował się bardzo niepewnie, jednak piłkarze Ruchu nie zorientowali się, a sytuację wyjaśnić zdołał dobrze prezentujący się w tym meczu Pruchnik.

Po 80. minucie wszyscy kibice gospodarzy dwa razy zadrżeli, gdy piłkarze Ruchu wychodzili na czystą pozycję tuż przed bramką Szromnika, jednak dwukrotnie sędzia odgwizdał pozycje spalone zawodników gości. Chwilę później przyjezdni wciąż napierali na bramkę Arki, defensorom gospodarzy udawało się jednak odpierać ataki Ruchu.

Do ostatniej minuty regulaminowego czasu gry żaden zespół nie potrafił zdobyć bramki i o awansie do 1/8 finału Pucharu Polski zadecydować musiało rozegranie dogrywki.

Początek dodatkowego czasu gry należał do Ruchu. Goście atakowali raz lewą, raz prawą stroną. Niebiescy przewagę udokumentowali w szóstej minucie dogrywki, gdy świetnym uderzeniem po długim rogu popisał się Kamil Włodyka. Niecałe trzy minuty później Arka doprowadziła do wyrównania. Szubert wystartował do podania Radzewicza z głębi pola, wydawało się, że jest bez szans, ale bramkarz Arki tak nieszczęśliwie wybił jednak piłkę, że trafił prosto w napastnika żółto-niebieskich. Piłkarzowi Arki nie pozostało nic innego, jak posłać piłkę do pustej bramki. Chwilę później z boiska zejść musiał kontuzjowany Stawarczyk. Ruch mecz musiał kończyć w dziesiątkę.

W drugiej połowie dogrywki oglądaliśmy fajne spotkanie, głównie wynikające ze zmęczenia obu drużyn. W 112. minucie świetną akcję prawą stroną przeprowadził da Silva, który dograł Piotrowi Tomasikowi, a ten mocno posłał piłkę pod poprzeczkę Kamińskiego.

Mimo zażartej walki na boisku żaden zespół nie zdobył już bramki i awans do 1/8 finału Pucharu Polski wywalczyła Arka. Należy dodać, że sędzia Garbowski nie odgwizdał ewentualnego rzutu karnego po zagraniu ręką piłkarza Ruchu.

Arka Gdynia - Ruch Chorzów 3:2 (0:1, 1:1, d. 2:1).

Bramki: da Silva (63.), Szubert (98.), Tomasik (112.) - Brodziński (45.), Włodyka (96.)

Arka: Szromnik - Kubowicz Ż, Sobieraj (45. Jarzębowski), Marcjanik Ż, Radzewic - Glauber, Rzuchowski (67. Tomasik) , Pruchnik, Wojowski (55. da Silva), Jamróz - Szubert

Ruch: Kamiński - Babiarz, Brodziński Ż, Stawarczyk, Dziwniel (90. Konczkowski) - Janoszka (71. Włodyka), Tymiński (45. Jankowski), Surma, Kowalski - Starzyński Ż, Sultes

Widzów: 4303

Jak oceniasz postawę Arki w meczu z Ruchem? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »