Bartosz Brodziński z Ruchu Chorzów po meczu z Arką Gdynia: Nawet nie wiem, jak zostałem przyjęty

W wygranym przez Arkę Gdynia meczu 1/16 finału Pucharu Polski z Ruchem Chorzów (3:2) jednego z goli dla gości zdobył były piłkarz żółto-niebieskich Bartosz Brodziński. Jednak po strzeleniu bramki nie okazywał radości.
Brodziński spędził w Arce pięć lat, do Ruchu przeniósł się przed obecnym sezonem. W Gdyni zadebiutował w oficjalnym meczu pierwszego zespołu.

- Byłem bardzo zmotywowany przed tym spotkaniem, chciałem się pokazać z jak najlepszej strony. Czułem się nieźle, a podczas meczu byłem tak skupiony, że nawet nie wiem, jak zostałem przyjęty w Gdyni. Przed meczem dostałem szalik i to było bardzo przyjemne, więc myślę, że zostałem pozytywnie przyjęty - podkreślił Brodziński w rozmowie z ruchchorzow.com.pl.

Według byłego piłkarza Arki jego zespół przegrał w Gdyni na własne życzenie. - Co najmniej dwóch bramek z tego meczu mogliśmy uniknąć. Za szybko oddaliśmy prowadzenie, niepotrzebnie doprowadziliśmy do dogrywki i nie ułożyło się to tak, jak miało się ułożyć - zaznaczył obrońca Ruchu.

W 45. minucie zdobył on swoją pierwszą bramkę w nowych barwach. - Szkoda, że tę pierwszą bramkę dla Ruchu strzeliłem w przegranym meczu. Wolałbym nawet nie strzelić, ale żebyśmy przeszli tę fazę. Gdzieś tam się odnalazłem i udało mi się strzelić w dodatku swojemu poprzedniemu pracodawcy. Na pewno bardziej bym się cieszył z tej bramki, gdyby wszystko skończyło się awansem - podsumował Brodziński.

Czy Brodziński przydałby się Arce? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »