Sport.pl

Paweł Sikora: Jesteśmy facetami z jajami. Przełamiemy się!

- Czasami po siedmiu meczach stawia się trenerom pomniki, a potem po kolejnych czterech te pomniki się burzy. Nie jesteśmy Barceloną. Dlatego unikam porównań typu: czy straciliśmy 13 czy zyskaliśmy 11 punktów - mówi Paweł Sikora, trener Arki Gdynia, przed czwartkowym meczem z GKS Bełchatów (godz. 20).
Sikora w Arce musi stawić czoła pierwszemu poważnemu problemowi, odkąd został pierwszym trenerem drużyny. Ma przezwyciężyć kryzys (gdynianie w trzech ostatnich meczach zdobyli tylko punkt) i wcielić się w rolę psychologa. Zadanie ma trudne, bo jego podopieczni zboczyli z kursu na ekstraklasę.

- To dla mnie nowe wyzwanie, ale takie sytuacje są w piłce na porządku dziennym. W futbolu tak to już jest, że serie chodzą parami. Nagle po kilku zwycięstwach następuje załamanie. Arka wpadła w dołek. W lidze jest wiele drużyn na tym samym poziomie. Z każdym będzie ciężko o punkty. Dolcan wszystko wygrywał, a ostatnio przegrał. Z kolei GKS Katowice obudził się po słabym początku sezonu - mówi szkoleniowiec żółto-niebieskich w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

- To, że teraz jest gorzej, nie znaczy, że pracujemy inaczej. Nasze treningi tak samo wyglądają i nie różnią się niczym od tych przed wygranymi spotkaniami. Ja jako trener też nie jestem czarodziejem. Chłopaki uczciwie pracują na dobre wyniki. Po prostu rywale zaczęli dobrze czytać naszą grę. Niektóre rzeczy musimy zmienić - dodaje Sikora, który w trudnej sytuacji stara się zachować chłodną głowę.

- Czasami po siedmiu meczach stawia się trenerom pomniki, a po kolejnych czterech te pomniki się burzy. Nie można deprecjonować umiejętności piłkarzy i mówić, że nie chcą. Oni robią wszystko, aby zmienić niekorzystną serię. Bardzo chcą wrócić na odpowiedni tory i nadal dawać radość kibicom - zaznacza szkoleniowiec Arki.

I tłumaczy, z czego wynika obniżka formy jego drużyny.

- Piłka jest na tyle pięknym sportem, że nigdy nie można nic przewidzieć. Dlatego unikam porównań typu: czy straciliśmy 13 czy zyskaliśmy 11 punktów. Gdyby Arka miał budżet i piłkarzy jak Barcelona, to wtedy z góry możemy przewidzieć określony wynik sportowy. A w polskiej lidze nawet kluby z wysokimi budżetami w ekstraklasie przegrywają. Taka jest polska rzeczywistość. My, trenerzy, musimy nauczyć piłkarzy powtarzalności. Aby potrafili wygrywać kilka meczów z rzędu. Nie da się jednak tego zrobić w rok, dwa lata - analizuje Sikora.

Na domiar złego przed meczem z Górnikiem Łęczna Arkę zdziesiątkowało zatrucie pokarmowe.

- Robiliśmy wszystko, aby wrócić do optymalnej formy. Czasu nie było dużo. Choroba nieco spustoszyła organizmy piłkarzy. Inaczej musieliśmy dobrać obciążenia. Mieliśmy mniej treningów. Jesteśmy jednak facetami z jajami. Wyjdziemy z wolą walki o trzy punkty - podkreśla szkoleniowiec żółto-niebieskich, z którym rozmawialiśmy tuż przed wyjazdem Arki do Bełchatowa na mecz z liderem tabeli.

- Wiosną GKS był trzecią siłą w ekstraklasie. Poza dwoma, trzema piłkarzami grają praktycznie tym samym składem. Nieprzypadkowo tyle meczów wygrali. Oprócz tego, że byli skuteczni, grali bardzo ładną piłkę. Jak na warunki I ligi jest to niesamowicie mocny zespół, główny faworyt do awansu. Mają plan powrotu do ekstraklasy. Co nie znaczy, że w Bełchatowie nie możemy wygrać. To bardzo dobry rywal na przełamanie - stwierdza Sikora.

Trener Arki znajdzie sposób na wyjście drużyny z kryzysu? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o:
Komentarze (1)
Paweł Sikora: Jesteśmy facetami z jajami. Przełamiemy się!
Zaloguj się
  • tomaszkaplica

    0

    Witaj! Mam dla ciebie darmowy sposób na zarabianie dużych pieniędzy w krótkim czasie.
    Jeżeli chcesz go poznać to wejdź w ten link:www.tinyurl.pl?86z3C5CH Nie pożałujesz!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX