Mateusz Szwoch: Skoro Stomil strzelił GKS dwie bramki, to dlaczego my nie możemy strzelić trzech?

Mateusz Szwoch wierzy, że już w Bełchatowie Arka przełamie złą serię. Według niego ten mecz (czwartek, godz. 20) ma być powrotem żółto-niebieskich na odpowiednie tory. - Skoro Stomil strzelił im dwie bramki, to dlaczego my nie możemy strzelić trzech i wygrać? - mówi pomocnik gdyńskiej drużyny.
W przypadku Arki jak ulał pasuje stwierdzenie, że jak "nie idzie, to nie idzie na całego". W meczach z Okocimskim Brzesko, Miedzią Legnica oraz GKS Katowice gdynianie wywalczyli zaledwie punkt. Jakby tego było mało, w przeddzień spotkania z Górnikiem Łęczna piłkarze i sztab szkoleniowy żółto-niebieskich wylądowali w szpitalu z podejrzeniem zatrucia pokarmowego.

- Jesteśmy w dołku, ale mecz z GKS to idealny moment, aby ruszyć z miejsca. Gdy wygramy w Bełchatowie, to już nikt nie będzie mówił o naszych ostatnich słabszych meczach. My z kolei będziemy mogli pójść za ciosem i tym razem rozpocząć inną serię - serię zwycięstw - podkreśla Szwoch w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Pomocnik Arki mocno wierzy w swój zespół.

- Oglądałem mecz GKS w Olsztynie i rzeczywiście grali bardzo dobrze w ofensywie [GKS wygrał 3:2 - przyp. red.]. Kosztem defensywy. Skoro Stomil strzelił im dwie bramki, to dlaczego my nie możemy strzelić trzech i wygrać? - podkreśla Szwoch.

GKS to lider tabeli, który pewnie zmierza w kierunku ekstraklasy. W 9 spotkaniach bełchatowianie wywalczyli 20 punktów (bilans: 6-2-1). Siłą tej drużyny są bracia bliźniacy - Michał i Mateusz Makowie. Obaj są łakomym kąskiem na rynku.

- Michał to bardzo dobry zawodnik [strzelił już siedem goli - przyp. red.]. Bełchatów to jednak nie tylko bracia Makowie. W ich składzie są także inni dobrzy piłkarze, jak na przykład Patryk Rachwał w środku pola. Poza tym mocną stroną GKS jest zespołowość. Michał i Mateusz sami im meczu nie wygrają. Niemniej musimy wyłączyć ich z gry - obrazowo przedstawia Szwoch, który ma za sobą trudne tygodnie. Ze zgrupowania młodzieżowej reprezentacji wrócił w fatalnej dyspozycji. Jest cieniem dawnego Szwocha.

- Sam czuję, że z moją formą coś jest nie tak- przyznaje pomocnik żółto-niebieskich. I dodaje: - Wiem, że od mojej gry dużo zależy. Zapewniam jednak, że dokładnie analizowaliśmy nasze błędy, próbujemy zmienić niektóre rzeczy na lepsze, choćby moje zachowanie na boisku. Krytyczne uwagi przyjmuję z pokorą i koduję je sobie w głowie, wierząc, że będzie lepiej.

- Zawsze, gdy się przegrywa, siada atmosfera. Jedziemy do lidera, głównego faworyta rozgrywek. Jestem pewien, że odwrócimy kartę i zaczniemy regularnie punktować - kończy Szwoch.

Z czego wynika słabsza forma Szwocha? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: