Marcus da Silva: Jest chemia między nami a trenerem. Jedziemy na tym samym wózku

Najczęstszym słowem padającym z ust piłkarzy Arki na temat formy drużyny jest "kryzys". O problemie mówią wszyscy. Pytanie, jak go rozwiązać? Marcus da Silva uważa, że w takich sytuacjach zawodnicy powinni okazać jedność i z większym zębem przystąpić do kolejnych meczów.
- Nie będę mówił, że graliśmy dobrze, jak każdy widział, że zagraliśmy słaby mecz. Nam też doskwiera to spotkanie. Musimy teraz wyjść na prostą. Chcemy naprawić to, co ostatnio się zepsuło. A jak? Dużo o tym rozmawiamy. I wiemy, że trzeba znaleźć wyjście z tej trudnej sytuacji. Co do mojej formy - wiem, że nie grałem najlepiej. W kolejnych meczach będę dawał z siebie wszystko - mówi da Silva w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Tomasz Korynt, legenda Arki, sugeruje, że dobrym rozwiązaniem mógłby być wstrząs w drużynie. Innego zdania jest prezes Wojciech Pertkiewicz, który w poniedziałek długo rozmawiał z trenerem Paweł Sikorą i kapitanem Tomaszem Jarzębowskim o ostatnich wynikach. On też nie był zadowolony z tego, jak prezentuje się zespół.

- Nie znam szczegółów rozmowy prezesa i wiceprezesa z trenerem, ale my też mieliśmy wewnętrzne spotkanie drużyny. Głównym tematem była recepta na wyjście z kryzysu i znalezienie przyczyny naszej słabej gry - podkreśla Marcus.

- Sami tak do końca nie wiemy, co się zacięło... Nie wiem, co się stało... Na pewno dużo możemy dać z siebie na treningu. Ciężką pracą da się zmienić złe nawyki. Wiemy też, że popełniamy błędy. Jest o czym myśleć - zauważa ofensywny piłkarz żółto-niebieskich.

Arka podobnie jak w poprzednim sezonie ma problem z grą przed własną publicznością.

- Niepisana zasada mówi, że gdy grasz o awans, to nie możesz przegrywać u siebie. Na wyjeździe też nie, ale ligę wygrywa się, zwyciężając w domu i przywożąc też coś z wyjazdów. Naszym celem jest ekstraklasa i nie możemy tak często przegrywać. Niezależnie gdzie gramy - argumentuje Brazylijczyk.

- Arkę dopadł kryzys, ale mam nadzieję, że poprzez sumienną pracę szybko wyjdziemy na prostą. Dłużej przecież tak słabo grać nie możemy - dodaje da Silva. I zastrzega: - Między nami a trenerem jest chemia. Wszyscy jedziemy na jednym wózku. Mam nadzieję, że w następnych meczach zła karta się odwróci. Gramy dla Arki. Jesteśmy jedną drużyną!

Czy słaba gra Arki wynika ze słabszej formy Marcusa da Silvy? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »