Piłkarz Arki: Nie pamiętam, kiedy ostatni raz odwróciliśmy losy meczu

Kapitan Arki Gdynia po wygranym 3:1 meczu z Kolejarzem Stróże apelował o spokój. - Wiem, że wymagania mediów i kibiców są duże. Mam nadzieję, że dzięki tej wygranej wskoczyliśmy na wóz, o którym wspomniałem na konferencji. I że na nim będziemy jechać w górę tabeli - przyznał Tomasz Jarzębowski.
- Wróciłem do środka pomocy, muszę się przyzwyczaić do nowej pozycji, biega się tutaj inaczej niż w obronie. Pokazaliśmy charakter. Dawno już nie było takiego meczu, jeśli pamiętam, to wiosną, że potrafiliśmy odrobić straty i zwyciężyć - mówił "Jarza", który w 49. minucie wyprowadził Arkę na prowadzenie. Gola na 3:1 zdobył Arkadiusz Aleksander. Wcześniej, pod koniec pierwszej połowy, wyrównał Piotr Tomasik.

- To był ważny moment. Ta bramka podcięła gościom skrzydła. A gdy jeszcze ja strzeliłem, to już w ogóle odechciało im się grać. Kontrolowaliśmy mecz do końca i mogliśmy wygrać wyżej niż 3:1 - przyznał Jarzębowski. I dodał, że żadna liga nie uczy pokory tak jak pierwsza.

- Mówiłem przed meczem chłopakom, że wygramy dwa mecze i nagle jesteśmy na 5., 6. miejscu. Tabela jest spłaszczona. Nie ma faworyta. Nawet GKS Bełchatów przegrywa, choć myślałem, że będzie poza zasięgiem całej ligi. Tym bardziej szkoda, że potraciliśmy tyle punktów u siebie ze słabszymi drużynami. Dlatego apeluję o spokój. Wiem, że wymagania mediów i kibiców są duże. Mam nadzieję, że dzięki tej wygranej wskoczyliśmy na wóz, o którym wspomniałem na konferencji przed meczem. I że na nim będziemy jechać w górę tabeli - przyznał Jarzębowski.