Dla Arki z Puszczą liczą się tylko trzy punkty

Żółto-niebiescy stracili w tej rundzie wystarczająco dużo punktów i dlatego w niedzielnym meczu z Puszczą (godz. 14) dla Arki liczą się tylko trzy punkty. Wygrana da nieco wytchnienia piłkarzom i trenerowi Pawłowi Sikorze przed ważnymi spotkaniami z Chojniczanką Chojnice i Olimpią Grudziądz.
Tak naprawdę to w przypadku gdynian nie ma meczu mniej lub bardziej ważnego. Ostatni kryzys zepchnął żółto-niebieskich do strefy spadkowej, ale wygrana z Kolejarzem Stróże (3:1) i remis w zaległym spotkaniu 9. kolejki z Górnikiem Łęczna uspokoił nastroje w obozie żółto-niebieskich. Ale tylko na chwilę. W niedzielę Arka zagra w Niepołomicach z Puszczą, która do tej pory wygrała tylko dwa mecze w I lidze. Oprócz tego team prowadzony przez Dariusza Wójtowicza czterokrotnie podzielił się z rywalami punktami i z dorobkiem 10 punktów zamyka tabelę.

Misja "Południe Polski" może zakończyć się sukcesem, jeśli gdynianie wygrają w Niepołomicach. Cztery punkty przywiezione z dwóch wyjazdów to dobry wynik, który pozwoli na nowo uwierzyć drużynie, że ta runda nie musi być jeszcze spisana na straty. Czołówka wciąż jest na wyciągnięcie ręki, no może dwóch rąk. Ale żeby te ręce na dobre rozprostować, Arka musi liczyć wyłącznie na siebie. Co z tego, że inni będą gubić punkty, skoro gdynianie wpiszą się w trend I ligi, w której nie ma recepty na wygrywanie. Jest jednak dobre antidotum. Nazywa się seria. Seria wygranych.

Arka, która na początku sezonu chwalona była za grę, teraz wpisała się w smutny obraz ligi. Nie jest ma już tak wyrazistego stylu, gdzieś zatraciła swoje argumenty. Stała się przewidywalna do bólu. Ale może teraz podopieczni Pawła Sikory zaskoczą in plus? Zaczną seryjnie gromadzić punkty i usadowią się w ścisłej czołówce? Wygrana z Puszczą jest w tej sytuacji koniecznością. Limit błędów został wyczerpany do granic możliwości.

Czy w składzie Arki należy spodziewać się jakiś zmian? Niewykluczone, zwłaszcza że w Łęcznej trener Sikora na prawej stronie obrony postawił na nominalnego skrzydłowego Adriana Budkę. Poza tym defensywa żółto-niebieskich mimo małej liczby straconych bramek (11, obok Górnika Łęczna i GKS Bełchatów, najmniej w I lidze) popełnia proste błędy. Z Górnikiem po całej sekwencji pomyłek gospodarzy zdobyli bramkę wyrównującą.

- My tradycyjnie bramkę straciliśmy po własnym błędzie, którego mogliśmy uniknąć. Było dużo więcej walki niż atrakcyjnego piłkarsko widowiska, ale tak wygląda I liga - mówił Sikora.

Jednak największe zmartwienie szkoleniowiec żółto-niebieskich ma w przodzie. Bez formy jest Marcus da Silva. Poza tym zawodzą piłkarze drugiej linii. Dlatego szkoleniowiec Arki przesunął do środka Tomasza Jarzębowskiego. Wszak dla kapitana drużyny to żadna nowość, bo w przeszłości grał tak m.in. w Legii Warszawa. Przesunięcie "Jarzy" ma wzmocnić środkowej rejony boiska, gdyż właśnie w tej strefie żółto-niebiescy mieli najwięcej luk. Na tyle dużo, że bez problemów z piłką pod pole karne wędrowali już nie tylko zawodnicy GKS Katowice, GKS Bełchatów, ale również Okocimskiego Brzesko, Energetyka ROW.

W drużynie gospodarzy można wyczuć wręcz bojowe nastawienie.

- Arka to zespół klasowy, ale nie możemy sobie już pozwolić na stratę punktów w Niepołomicach. Wiemy, że nasza sytuacja jest trudna, ale zrobimy wszystko, by przed własną publicznością zgarnąć pełną pulę! - mówi Łukasz Nowak, kapitan Puszczy.