Strzelecki pokaz Arki w Puszczy

Arka Gdynia zdecydowanie poprawia humory oraz pozycję w tabeli. Po kolejnym zdobyciu punktów, tym razem z Puszczą Niepołomice 5:2, atmosfera w zespole z pewnością się polepszy.
Piłkarze trenera Pawła Sikory nie mają w ostatnim czasie zbyt dobrej prasy. Sam szkoleniowiec ma ciężką sytuację w klubie i każdy zdobyty punkt daje mu chwilę za złapanie oddechu. Zremisowany mecz w Łęcznej z Górnikiem i wcześniejsze zwycięstwo z Kolejarzem Stróże pozwoliło Arce uciec ze strefy spadkowej i zagrzać miejsce na siódmej pozycji w tabeli. Do Niepołomic żółto-niebiescy wybrali się jednak z nożem na gardle, gdyż wynik inny niż zwycięstwo z ostatnią drużyną I ligi ponownie wpłynąłby na komentarze odnośnie do rewolucji w zespole. Szkoleniowiec Arki, mimo że zespół w Łęcznej nie zachwycił, zdecydował się na dokładnie taką samą pierwszą jedenastkę w meczu z Puszczą. Na boisku pojawił się również Marcus da Silva, który w ostatnim czasie łapie olbrzymiego "doła".

Pierwsze minuty spotkania należały zdecydowanie do gospodarzy, którzy utrzymywali piłkę w okolicach pola karnego Arki, nie przynosiło to jednak skutków. W okolicach 20. minuty za sprawą Mateusza Szwocha wydawało się, że żółto-niebiescy się obudzą. Wciąż jednak to piłkarze Puszczy mieli ochotę do gry, co potwierdzili w 26. minucie, zdobywając gola. Główką Michała Szromnika pokonał Paweł Moskwik. Kilka minut później zza pola karnego na bramkę gospodarzy uderzył kapitan żółto-niebieskich Tomasz Jarzębowski, doprowadzając do remisu. Fatalnie interweniował Sobieszczyk, który pod nogami puścił piłkę uderzoną przez pomocnika Arki. Zaskoczeni piłkarze Puszczy po pięciu minutach kompletnie stracili humory. Po asyście Arkadiusza Aleksandra z najbliższej odległości do bramki piłkę skierował Szwoch.

Druga połowa ponownie rozpoczęła się od akcji gospodarzy, a Arka, która z gry i zaangażowania nie zasługiwała na prowadzenie, brzydko, ale skutecznie się broniła. Początek drugiej połowy składał się głównie z brzydkich fauli. Po jednym z nich boisko musiał opuścić napastnik Puszczy, Moskwik. Bliżej 60. minuty do głosu w końcu doszli piłkarze trenera Sikory, czego zwieńczeniem była bramka Piotra Tomasika. Asystę przy golu zaliczył Adrian Budka. Dwie minuty później z boiska zszedł da Silva. Brazylijczyk ponownie nie zaliczy meczu do udanych.

Gdy sytuacja na boisku wydawała się wyjaśniona, niespodziewanego gola zdobyli piłkarze Puszczy. Dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Patryk Kołodziej. Uderzenie głową złapał Szromnik, jednak według sędziego już za linią bramkową. Golkiper żółto-niebieskich nie zgadzał się z decyzją i wyrażał to w ostrych słowach, za co został ukarany żółtą kartką. Kilkanaście sekund później z gola cieszyli się... goście! Ze skrzydła piłkę dograł Szwoch, dopadł do niej Tomasik i zapisał na swoim koncie drugie trafienie. Nie była to ostatnia akcja Arki pod bramką Sobieszczyka. W 86. minucie trzeciego gola zdobyć mógł Tomasik, strzał obronił bramkarz Puszczy, dobitkę wykorzystał wprowadzony za da Silvę Rzuchowski, 5:2 dla Arki. W ostatnich minutach kompletnym brakiem odpowiedzialności wykazał się Radzewicz, który za kolejny faul otrzymał drugą żółtą kartkę, w konsekwencji czerwoną.

Puszcza Niepołomice - Arka Gdynia 2:5 (1:2)

Bramki: Nowak (26.), Kołodziej (77.) - Jarzębowski (33.), Szwoch (38.), Tomasik (66., 78.), Rzuchowski (86.)

Puszcza: Sobieszczyk - Zontek (Szymonik 75.), Biernat, Kołodziej, Mikołajczyk Ż (Borovićanin 45.) - Lizak, Rodin, Nowak, Cholewiak, Janik - Moskwik (Biel 62.)

Arka: Szromnik Ż - Budka, Sobieraj, Juraszek, Tomasik - Jarzębowski (Wojowski 86.), Pruchnik, da Silva (Rzuchowski 68.) , Szwoch, Radzewicz Ż Ż C- Aleksander (Jamróz 89.)