Arki droga z piekła do nieba. Ocieplenie w Gdyni. Chwilowe czy na dłużej?

Jeszcze miesiąc temu Arce groziło widmo gry w dolnych rejonach tabeli. Jednak w końcówce rundy jesiennej arkowcy wygrali kilka meczów i wrócili do gry o ekstraklasę. Zima wcale nie musi być w Gdyni taka sroga, jak zapowiadało się na przełomie września i października.
Po dobrym początku sezonu gdynianie nagle zaczęli dołować. W parze ze słabymi wynikami szedł mało zadowalający styl gry i nastroje w Gdyni zmieniły się o 180 stopni. Porażka z Okocimskim Brzesko 31 sierpnia była pierwszym sygnałem ostrzegawczym. Drugim był remis z Miedzią Legnica. Gwoździem do trumny okazało się jednak przegrane spotkanie na własnym boisku z Energetykiem ROW Rybnik (0:2). Po tym meczu na gdynian spadła fala krytyki, którą pogłębiła jeszcze porażka z Dolcanem Ząbki. Punktem zwrotnym w grze Arki było spotkanie z Kolejarzem Stróże, wygrane przez Arkę 3:1.

- Piłka jest bardzo nieprzewidywalna i my przekonaliśmy się o tym na własnej skórze. Byliśmy w dołku i jakoś się z niego wygrzebaliśmy - mówi Krzysztof Sobieraj w rozmowie z OrangeSport.

Od tego czasu zaczęła się świetna seria gdyńskiej drużyny. Podopieczni Pawła Sikory nie przegrali od pięciu kolejek (zdobyli w tym czasie 13 punktów - cztery zwycięstwa i jeden remis), w efektownym stylu pokonali Koronę Kielce i wrócili do gry o najwyższe stawki.

- Drużyny na nas zaczekały, dlatego jesteśmy w tym, a nie innym miejscu - podkreśla Sobieraj.

Przy sprzyjających warunkach Arka może przezimować na jednym z dwóch miejsc dających awans do ekstraklasy.

- Na pewno jesteśmy bardziej skuteczni. Poprawiła się też nasza gra. To wszystko złożyło się na to, że wygraliśmy kilka ostatnich meczów i w efekcie znaleźliśmy się w czubie tabeli. Przed sezonem zakładaliśmy sobie, że chcemy być w ścisłej czołówce - mówi Mateusz Szwoch.

Przez moment na włosku wisiała nawet posada szkoleniowca żółto-niebieskich. Ostatnimi wynikami Paweł Sikora nieco uspokoił nastroje gdyńskich trybun.

- Najważniejsza jest cierpliwość i danie czasu drużynie oraz mnie. To miało wpływ na nasze obecne wyniki. W Polsce jest taka zasada, że szybko buduje się pomniki, a jeszcze szybciej się je burzy - tłumaczy Sikora w rozmowie z telewizją Orange Sport.

Arka jest na fali. Także entuzjazmu, ale piłkarze i trener studzą nastroje.

- Po pierwsze pokora i chłodna głowa - zaznacza Sobieraj.

Gdynianie w ostatnich dwóch meczach przed przerwą zimową mogą jeszcze poprawić lokatę. Obecnie są na 4. miejscu i mają do rozegrania dwa mecze. Oba w Gdyni (ze Stomilem Olsztyn i Termalicą Bruk-Bet Nieciecza).

- Mamy ten handicap, że gramy u siebie. Ale nie możemy w ten sposób patrzeć, bo swoje musimy wybiegać i wywalczyć. Nie ma co jeszcze przed meczem dopisywać nam punktów. Jeśli ktoś myśli, że sześć punktów mamy już w garści, to jest w błędzie - zaznacza Szwoch.

Żółto-niebiescy mogli już w ten weekend pójść za ciosem, ale... jej mecz z Termalicą, ze względu na wyjazd dwóch arkowców na mecze młodzieżowej reprezentacji Polski (Michał Szromnik i Michał Rzuchowski), został przełożony na środę 27 listopada (godz. 18).

- To są dwa ważne ogniwa mojego zespołu, bez których ja nie chcę grać. Dwutygodniowa przerwa w pewien sposób zaburza cykl pracy.Przed nami końcówka rundy i każdy chciałby zakończyć ją jak najszybciej i odpocząć od tego wszystkiego - analizuje Sikora.

Jego zespół w sobotę rozegrał wewnętrzną gierkę z juniorami klubu. Seniorzy wygrali 6:0 (więcej o sparingu - tutaj).

Które miejsce zajmie Arka na koniec rundy jesiennej? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Które miejsce zajmować będzie Arka przed przerwą zimową?