Piłkarz Arki: Nie możemy z tego remisu robić tragedii

- Straciliśmy dwa punkty, lecz nie tragizujmy. W poprzednim roku ten Stomil ograł 3:0 Cracovię. I co wtedy mogli sobie kibice Cracovii pomyśleć? Nam wypada przeprosić naszych fanów. Jak wygramy w środę z Termaliką, to mamy tylko punkt straty do Bełchatowa i GKS Katowice - mówił po remisie 3:3 ze Stomilem Olsztyn piłkarz Arki Gdynia Michał Rzuchowski.
Gdy w 28. minucie Arkadiusz Aleksander zdobył swoją drugą bramkę w meczu, gdynianie mieli rywala "na widelcu". Nic nie zapowiadało takich emocji w drugiej połowie. Tymczasem zamiast pewne wygranej arkowcy dostali zimny prysznic.

- Może za szybko uwierzyliśmy w zwycięstwo? To nie tak, że byliśmy zbyt pewni siebie, bo wiedzieliśmy, o co walczymy. Od początku wszystko się dobrze dla nas układało. Było 2:0, byliśmy przy piłce, na boisku robiliśmy, co chcieliśmy, stwarzaliśmy sytuacje, a potem głupia strata bramki na 2:1 [faul Piotra Tomasika w polu karnym. Z karnego nie pomylił się Grzegorz Lech - red.]. Czy ten gol nas podłamał? Nie do końca. Nadal byliśmy pewni swego. Wierzyliśmy, że skoro prowadzimy, to uda się wygrać. Niestety, tym razem zabrakło nam szczęścia. Z Chojniczanką fart był przy Arce, teraz cieszył się Stomil - mówił Rzuchowski, który po przerwie zgasł w oczach. Podobnie jak reszta jego kolegów. W drugiej połowie gdynianie momentami snuli się po murawie.

- Od 60. minuty coraz gorzej się czułem. Widać ostatnie mecze odbiły się na mojej kondycji fizycznej. Chyba nie do końca byłem w formie. Na początku czułem się bardzo dobrze, ale im mecz trwał dłużej, tym sił mi ubywało. Dość szybko zgasłem. Jestem typem zawodnika, który szarpie, ale w nogach czułem wyjazdy na kadrę. Jeżeli sam prosiłem o zmianę, to coś musiało być nie tak - przyznał szczerze Rzuchowski.

W pomeczowych wypowiedziach piłkarze Arki nie kryli rozczarowania z wyniku. O tym, że remis był porażką gdyńskiej drużyny, wspomniał też trener Paweł Sikora.

- Na pewno nie możemy z tego remisu robić tragedii. W środę mamy Termalikę [godz. 18], można odrobić straty. Kurcze, szczęście nam nie dopisało, ale jak wygramy z Termaliką, to mamy tylko punkt straty do Bełchatowa i GKS Katowice. Wszystko, co najważniejsze, będzie się działo wiosną. Owszem, straciliśmy dwa punkty, lecz nie tragizujmy. Na przykład w poprzednim roku ten Stomil ograł 3:0 Cracovię. I co wtedy mogli sobie kibice Cracovii pomyśleć? Nam wypada przeprosić naszych fanów. Na pewno powinniśmy im dać większą radość. Chcieliśmy, żeby kibice mieli milszy sobotni wieczór. No ale niestety... - przyznał pomocnik Arki.

Remis ze Stomilem to porażka Arki? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »