Porażka Arki na koniec jesieni. Tuzin Aleksandra [RELACJA + ZDJĘCIA]

W ostatnim meczu tej jesieni I ligi Arka przegrała przed własną publicznością z Termalicą Nieciecza 1:2. Mecz ustawiła pierwsza połowa, a konkretnie trzy minuty, podczas których goście strzelili dwie bramki. Gdynianie odpowiedzieli golem Arkadiusza Aleksandra. Było to jego 12. trafienie w sezonie.
Mecz z Termalicą Arka rozpoczęła w identycznym składzie jak w sobotę ze Stomilem Olsztyn. Wśród rezerwowych zabrakło miejsca dla najskuteczniejszego w poprzednim sezonie piłkarza żółto-niebieskich Marcusa da Silvy. Brazylijczyk w ostatnich tygodniach gra tragicznie i trener Sikora zdecydował się odsunąć go od kadry meczowej. W takiej dyspozycji da Silva tylko szkodzi drużynie. Gdy w sobotę wszedł jako zmiennik, w ofensywie był bezproduktywny, choć oddać mu trzeba, że to on skutecznie zagrywał głową przy trzeciej bramce dla Arki.

Arkowcy już na początku meczu mogli rozgrzać zziębniętą publiczność, której nie przestraszyła jesienna aura i w sile 3514 osób zdecydowała się tego wieczoru wybrać na ostatni w tej rundzie mecz I ligi. To były futbolowe ostatki na zapleczu ekstraklasy. Na kolejne emocje kibice I-ligowych drużyn muszą poczekać na drugi weekend marca (8-9). Podopieczni Pawła Sikory zmierzą się wówczas z GKS Tychy. Wspomniana akcja mogła i powinna zakończyć się golem dla gospodarzy. Sęk jednak w tym, że na drodze piłki do bramki po uderzeniu Michała Rzuchowskiego stanął... Mateusz Szwoch. Rzuchowski trafił w nogi kolegi i z dobrej akcji zostały tylko wspomnienia. Termalica odpowiedziała groźnym strzałem Jakuba Biskupa w 19. minucie. Były zawodnik Lechii Gdańsk i Bałtyku Gdynia uderzył z ok. 22 metrów tuż na spojeniem. Kolejny minuty upłynęły na grze w środku pola, a pewną monotonię postanowił przerwać Szwoch, który minął dwóch, trzech rywali i techniczną podcinką wrzucił w pole karne, lecz w ostatniej chwili niebezpieczeństwo odważną interwencją zażegnał Sebastian Nowak.

Potem nadeszły trzy minuty, które wstrząsnęły Arką. Najpierw po rzucie wolnym uderzał Łukasz Pielorz, a piłka po rykoszecie wpadła za kołnierz Szromnika. Chwilę później szybki atak gości faulem w polu karnym przerwał Kamil Juraszek. Karny był ewidentny. Do piłki podszedł Biskup i precyzyjnym uderzeniem w samo okienko zdobył drugą bramkę dla Termaliki. W drugiej połowie gdynianie musieli odrabiać dwubramkową stratę. I nastroje w Gdyni bliskie były jesiennej depresji.

Arka miała szansę na skuteczny finisz jesienią, tymczasem dostała zimny prysznic od Stomilu (remis 3:3). Mimo to przed meczem z Termalicą do miejsca premiowanego awansem gdynianie tracili siedem punktów (Górnik Łęczna) i cztery (GKS Bełchatów). W przypadku wygranej rywale byliby więc na wyciągnięcie ręki.

O ile do przerwy gdynianie dostali dwa gongi, o tyle w drugiej połowie długimi fragmentami nie potrafili sklecić składnej akcji. Mądrze grająca Termalica tylko czekała na kolejny błąd arkowców, groźnie kontratakując. Minuty upływały, a gra Arki w niczym nie różniła się od feralnej drugich 45 minut z soboty. Kilka wypadów zespołu z Niecieczy było naprawdę bardzo niebezpiecznych. W 65. minucie mogło już być po meczu. Szromnik wygrał jednak pojedynek sam na sam z Emilem Drozdowiczem.

I gdy nic nie zapowiadało gola dla Arki, nadzieje na korzystny wynik przywrócił gospodarzom Aleksander, zdobywając swoją dwunastą bramkę w sezonie. Kibice poderwali się także w końcówce, kiedy z dystansu kropnął Szwoch. Piłka po jego strzale obiła słupek, wyszła w pole, tam próbowali dobijać jeszcze arkowcy, ale bez efektu.

Czy to była udana jesień Arki? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »