Sport.pl

Ekspert Orange Sport: Gra Arki była jak sinusoida

- Po meczach ze Stomilem Olsztyn i Termaliką Nieciecza obraz Arki został zamazany. Uważam, że żółto-niebiescy mają duży potencjał i można od nich wymagać więcej. Zamiast drugiego miejsca jest czwarte i rozumiem, że w Gdyni jest umiarkowany optymizm, gdyż apetyt rośnie w miarę jedzenia - mówi Marek Chojnacki, ekspert Orange Sport, w przeszłości trener gdyńskiej drużyny.
Jaka, zdaniem Chojnackiego, była to runda w wykonaniu Arki?

- Uważam, że kibice Arki mają prawo mieć mieszane uczucia. Wcale nie dziwię się ich huśtawce nastrojów. Arka dostarczyła im skrajnych emocji. Grała falami. Jej postawa wypisz wymaluj przypominała sinusoidę - mówi ekspert Orange Sport. - Z jednej strony po udanym początku sezonu zostały rozbudzone nadzieje na dobry wynik. Potem przyszło rozczarowanie, jeśli nie rozgoryczenie. Gdynianom przestało się układać w lidze, wpadli w kryzys i trochę czasu minęło, nim zespół Pawła Sikory wrócił na odpowiednie tory. Dobra seria trwała długo, przed Arką otworzyła się nawet szansa walki o drugie miejsce. Ale po meczach ze Stomilem Olsztyn [3:3] i Termaliką Nieciecza [1:2] pozostał niedosyt. Inaczej to wszystko by wyglądało, gdyby Arka nie wygrała któregoś z wcześniejszych meczów, a tak ogólny obraz drużyny został zamazany. Uważam, że żółto-niebiescy mają duży potencjał i można od nich wymagać więcej. Zamiast drugiego miejsca jest czwarte i rozumiem, że w Gdyni jest umiarkowany optymizm, gdyż apetyt rośnie w miarę jedzenia - podkreśla Chojnacki.

Mimo kilku zakrętów jesienią, podopieczni Pawła Sikory wciąż pozostają w grze o ekstraklasę.

- Arka ma dobrą pozycję wyjściową. Nie sugerowałbym się miejscem w tabeli, tylko stratą punktową do 1. Górnika Łęczna (siedem punktów) i 2. GKS Bełchatów (cztery punkty). Strata nie jest duża. Dogonienie i Górnika i GKS nie jest niemożliwe. Poza tym pamiętajmy, że wiosną wszystkie drużyny z czołówki Arka podejmuje u siebie. Statystyki mówią inaczej? To są tylko liczby i na miejscu trenera Sikora nie przywiązywałbym do tego jakiejś dużej roli. Zresztą lepiej grać u siebie czy na wyjeździe? Gdybym był trenerem, cieszyłbym się z takiej możliwości - zaznacza były trener żółto-niebieskich, który Arkę prowadził w dziesięciu meczach (sezon 2008/09 i 2009/10).

- Każdy zespół w I lidze ma większe czy mniejsze problemy. Jeśli jednak Arka poważnie myśli o włączeniu do walki o ekstraklasę, to potrzebny jej będzie bardziej zbilansowany i wyrównany skład - tłumaczy Chojnacki. I wymienia takie oto argumenty. - W grze Arki przede wszystkim brakuje mi konsekwencji i stabilnej formy. Wzmocnienia rozpocząłbym od poszukiwań bramkarza. Na tej pozycji potrzebny jest Arce chłopak o bardzo dobrym poziomie, taki, który nie czułby tremy przed grą w ekstraklasie. Dlatego w orbicie zainteresowań gdynian powinien być bramkarz z doświadczeniem. Dalej drugi napastnik i mimo wszystko środkowy obrońca, choć gra tutaj Tomasz Jarzębowski. W mojej opinii kapitan żółto-niebieskich lepiej spisywał się, gdy grał w drugiej linii. Także dzięki niemu pomoc była najsilniejszą formacją Arki w tej rundzie. Do środka pola nie szukałbym nikogo na siłę. No, chyba że starczy funduszy i na takie ruchy. Nie podważam umiejętności Aleksandra, ale z napastnikiem o równie wysokiej klasie zniknąłby problem gdynian w przodzie. Powinien to być ktoś o innej charakterystyce.

Chojnacki nie przekreśla Michała Szromnika. Podobnie, jak inni uważa, że młodemu golkiperowi gdyńskiego zespołu, przydałby się zmiennik.

- Szromnik nie jest słabym punktem Arki. Dobry bramkarz tylko zaostrzyłby wewnętrzną rywalizację o miano numer jeden w bramce. Z dwoma równorzędnymi golkiperami, którzy spełniać będą wymogi ekstraklasy, nie trzeba się martwić na zapas - wyjaśnia ekspert Orange Sport.

Najbardziej docenieni przez niego piłkarze to "Jarza" i Radosław Pruchnik.

- Siłą Arki był kolektyw. Gdy grała dobrze, to wszystkie ogniwa się zazębiały. Niezależnie od sytuacji zawsze poziom trzymali Jarzębowski oraz Pruchnik. Oni nawet w momencie kryzysu grali dobrze. Forma reszty piłkarzy falowała jak forma Arki. Duży plus muszę postawić przy nazwisku Mateusza Szwocha. Już teraz pokazał, że ma spore możliwości. Jest młody, perspektywiczny, na pewno jeszcze nie raz o nim usłyszymy - wyjaśnia Chojnacki.

Gdzie tkwi największa siła Arki? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: