Sport.pl

Czego brakuje Arce do ekstraklasy? [ANALIZA]

Rundę jesienną Arka zakończyła tuż za podium. Z jednej strony w Gdyni czuć rozczarowanie, z drugiej pozycja wyjściowa gdynian jest bardzo dobra. Co nie zmienia faktu, że czwarte miejsce w pełni oddaje potencjał zespołu trenera Pawła Sikory. Wiosną musi być jednak spełnionych kilka warunków, aby gdynianie stali się równorzędnym rywalem dla Górnika Łęczna i obu GKS-ów w walce o ekstraklasę.
Podsumowując grę Arki w przekroju całej rundy, należy podzielić piłkarską jesień w Gdyni na cztery fazy. Udany start w rozgrywkach, kryzys na półmetku, eksplozja formy w najważniejszym momencie i zadyszka na samym końcu. I tak naprawdę ostatni etap uwypuklił problemy, które trapiły żółto-niebieskich od końcówki lipca do połowy listopada. Problemy te w mniejszym lub większym stopniu uwidaczniały się co prawda wcześniej, w poszczególnych fazach rundy jesiennej, ale dopiero gdy zabrzmiał ostatni gwizdek sędziego na meczu Arka - Termalica Nieciecza, można było dokonać pierwszych ocen.

W oczy najbardziej rzuca się brak wartościowych zmienników. Wąska kadra to największy problem Arki. W momentach kryzysowych trener Sikora nie miał zbyt wielu wariantów zastępczych, co z kolei odbiło się na wynikach żółto-niebieskich. Gdy na starcie rozgrywek gdyński zespół grał piłkę inną niż większość drużyn w I lidze, z miejsca wiele osób widziało w Arce głównego kandydata do awansu. Kryzys wrześniowo-październikowy brutalnie zweryfikował potencjał gdynian. Pokazał, jakie braki ma w składzie Sikora. I nagle Arka podkręciła tempo, z formą wystrzeliło kilku piłkarzy, bramki sypały się jak asy z rękawa, drugą młodość przechodzili Arkadiusz Aleksander oraz Tomasz Jarzębowski. Lukę na prawej obronie załatał Adrian Budka. W środku nie do zastąpienia był "Jarza", a błyskotliwą grą zaczął imponować Mateusz Szwoch. Arka wróciła do gry o ekstraklasę. Miała nawet szanse na drugie miejsce po rundzie jesiennej. Tych szans pozbawiły arkowców Stomil Olsztyn (3:3) i Termalica (1:2).

Pewnie dziwnie to zabrzmi, ale Arce przydał się taki zimny prysznic na koniec. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - żółto-niebiescy jesienią nie prezentowali formy na miejsca 1., 2. Mieli zbyt dużo przestojów i wpadek, zwłaszcza u siebie. Zaciemniłoby to obraz, a ten po jesieni wyłania się taki, że Arka potrzebuje wzmocnień i to przez duże "W". Piłkarzy gotowych od razu do gry w wyjściowej "11". Na jakie braki gdynianie cierpią najbardziej? Przede wszystkim potrzebny jest drugi klasowy napastnik. To raz. Dwa - skrzydłowy. Najlepiej na prawą stronę. Po trzecie - dobry środkowy obrońca. W dalszej kolejności konkurent w bramce dla Michała Szromnika i ofensywny pomocnik na wypadek odejścia Szwocha, ale i tak za plecami napastnika przydałby się jeszcze jeden piłkarz kreatywny, myślący, ze zmysłem do gry kombinacyjnej.

Arce bez transferów ciężko będzie awansować. W przeciwnym razie kibice znów oglądać będą Arkę falującą po wzburzonym morzu.



Więcej o: