Sport.pl

12 mgnień Arki. Rok 2013 w pigułce

Rok 2013 zakończył się dla Arki 4. miejscem w lidze, co uznano za wynik co najmniej średni. Apetyty zostały rozbudzone po tym, jak żółto-niebiescy mieli świetną rundę wiosenną poprzedniego sezonu, a przed startem nowego zapowiadano awans do ekstraklasy. Gra gdynian w tym roku falowała, i to bardzo. Gdyński zespół przypominał okręt, który pływał po wzburzonym morzu.
Rozkładając rok 2013 na czynniki pierwsze, wydarzenia z życia gdyńskiego klubu podzieliliśmy na dwanaście mgnień, czyli tyle, ile jest miesięcy w roku. Wyszedł nam subiektywny ranking, który podsumowuje rundę wiosenną i jesienną w wykonaniu Arki.

Obserwuj autora na Twitterze >>

Styczeń

Początek roku to początek testów w Arce. Przez Gdynię przewinął się tabun piłkarzy, m.in. Sławomir Cienciała. Były obrońca Podbeskidzia Bielsko-Biała od gry w żółto-niebieskim trykocie wolał cieplejsze rejony Europy, a konkretnie bułgarski Etyr 1924 Wielkie Tyrnowo. W ogóle ten kierunek był bardzo popularny wśród polskich zawodników. Oprócz Cienciały wyjechali tam: Mateusz Bąk, Krzysztof Hrymowicz oraz Michał Protasiewicz. Gra w klubie z Wielkiego Tyrnowa okazała się jednak zmorą Polaków. W Etyrze dochodziło do kuriozalnych scen, a polscy piłkarze czym prędzej wracali w popłochu do Polski.

W styczniu pojawiło się tyle nowych twarzy (16) na treningach Arki, że sztab szkoleniowy zorganizował dla wszystkich test-mecz. Najlepiej zaprezentowali się Daisuke Shibusawa z Gwardii Koszalin oraz Conrad Azong z rezerw Hannoveru. Ten pierwszy strzelił dwie bramki, Azong trzy. Ostatecznie dalszej weryfikacji poddano pięciu piłkarzy (w tym Shibusawę i Azonga), a kontrakt wywalczył Rafał Grzelak, były reprezentant Polski.

Po fiasku rozmów z Cienciałą Arka zdecydowała się zatrudnić Dawida Kubowicza, który był drugą alternatywą na prawą obronę. Niemal rok temu na testy do Evertonu wybrał się Michał Szromnik. Młody golkiper żółto-niebieskich nie miał wtedy tak mocnej pozycji jak teraz. Rok temu miał być nawet wypożyczony do Radomiaka Radom, ale został w Gdyni i walczył o pozycję numer jeden z bramce.

Luty

Wydarzenie tego miesiąca zdecydowanie przyćmił casus Dariusza Formelli. 18-latek nie chciał podpisać nowego kontraktu z Arką (już na profesjonalnych zasadach) i pół roku przed wygaśnięciem umowy poinformował, że od 1 lipca będzie występował w Lechu Poznań. Decyzja młodego piłkarza wstrząsnęła działaczami Arki, a zwłaszcza trenerem Pawłem Sikorą, który wokół Formelli chciał budować skład. Formella grał w wielu zimowych sparingach. Strzelał bramki i miał być podstawowym zawodnikiem żółto-niebieskich w rundzie wiosennej. Formella postanowił skorzystać z regulaminu, który mówi, że po ukończeniu 18. roku życia piłkarz może podpisać kontrakt z kim chce. Za namową swojego menedżera wybrał więc kierunek poznański.

- Ta decyzja to dla nas duże zaskoczenie. Jest nam bardzo przykro, że młody, utalentowany piłkarz odchodzi z naszej drużyny. Jako klub dołożyliśmy starań, by zatrzymać Darka u siebie. Rozmawiałem z nim i jego menedżerem jeszcze jesienią. Przedstawiliśmy im warunki kontraktu i chcieliśmy, żeby podpisał z nami umowę - mówił na naszych łamach Michał Globisz, wiceprezes Arki ds. sportowych.

- Wszyscy wiemy, jaka jest sytuacja na rynku, kluby dokładnie liczą pieniądze i nie chcą wydawać wiele nawet na młodych piłkarzy. Skorzystałem więc z opcji i podjąłem decyzję o grze w Lechu - mówił Formella, któremu przez pewien czas groziło odsunięcie ze składu. Lech wykupił jednak piłkarza wcześniej i już zimą zawitał on przy Bułgarskiej. Niesmak tej sprawy pozostał do dziś...

Formą w zimowych sparingach imponował Marcus da Silva. Brazylijczyk strzelał bramkę za bramką, a wysoką dyspozycję potwierdził wiosną w lidze. Gorzej było jesienią, ale o tym w innym miejscu.

W Arce coraz mocniej zaczęto stawiać na młodzież. Kontrakt podpisał Piotr Pietkiewicz, a do pierwszej drużyny zostali włączeni Michał Gałecki (17 lat) i Paweł Wojowski (19 lat).

Marzec

Przed początkiem sezonu trener Arki ogłosił, że kapitanem drużyny będzie Damian Krajanowski. Już z opaską kapitańską "Krajan" poprowadził żółto-niebieskich do inauguracyjnego zwycięstwa z Wartą Poznań. Po golu Tomasza Jarzębowskiego Arka wygrała 1:0. Przy okazji kolejnego meczu gdynian w lidze z Cracovią wróciły stare wspomnienia. Na ławce trenerskiej "Pasów" zasiadł Wojciech Stawowy, pracujący w przeszłości w Gdyni. To był także wyjątkowy mecz dla Pawła Sikory. Młody szkoleniowiec debiutował przed gdyńską publicznością, bo do tej pory prowadził Arkę w dwóch meczach wyjazdowych. Po pięknym golu Marcina Radzewicza gdynianie prowadzili 1:0, ale nie zdołali ostatecznie wygrać (remis 1:1). Na meczu padł rekord frekwencji na spotkaniu Arki w I lidze. Widowisko oglądało 7560 widzów, a oprawa spotkania przypominała tę z ekstraklasy.

Następnie Arka w kuriozalnych okolicznościach przegrała w Łęcznej z Bogdanką 1:2, mimo prowadzenia 1:0. Najpierw gola samobójczego strzelił Jarzębowski, a w końcówce fatalnie zachował się Maciej Szlaga, który wybił piłkę wprost pod nogi Tomasza Nowaka.

Na koniec marca podopieczni Pawła Sikory pokonali 3:1 Kolejarza Stróże i było to pierwsze zwycięstwo Arki w Gdyni od 5 października 2012 roku!

Kwiecień

Mecz Zawisza Bydgoszcz - Arka Gdynia pod czujnym okiem Polskiego Związku Piłki Nożnej. Nie, nie, to nie był żart primaaprilisowy. To podejrzenie o możliwości ustawienia wyniku tego spotkania. W związku z tym PZPN podjął wszelkie możliwe środki odpowiedniego zabezpieczenia meczu na szczycie I ligi. Na szczęście informacje okazały się fałszywym alarmem, ale więcej niż o samym spotkaniu mówiło się o wyniku, jaki miał w nim paść. Sugerowano, że ktoś obstawił zwycięstwo Zawiszy 2:0. Na boisku było jednak 0:0.

W Arce całą sytuację komentowano tak: "Dobrze, że PZPN ma mechanizmy zapobiegające takim insynuacjom przed, a nie po fakcie. Gorzej by było, gdyby taka informacja pojawiła się po meczu. Wówczas pojawiłaby się fala spekulacji. W serialu "Alternatywy 4" prof. Dąb-Rozwadowski dał porządek 6:2, a potem kiedy wynik się sprawdził, gospodarz domu Anioł spytał, skąd profesor znał wynik meczu. Inny przykład: mecz Dania - Szwecja podczas Euro 2004, w którym miał paść remis 2:2 [i rzeczywiście padł, co wyeliminowało Włochów]. Ktoś, kto widział wynik, mówi: "Rzeczywiście, ustawili", ale nie widział meczu i jego przebiegu. A to był supermecz, piękne bramki - mówił trojmiasto.sport.pl prezes Arki Wojciech Pertkiewicz.

W kwietniowych kolejkach arkowcy zdążyli jeszcze przegrać z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza 0:1 oraz Flotą Świnoujście 0:3. Ten mecz w zgodnej opinii wielu został uznany za najgorszy występ Arki od czasu, kiedy prowadził ją Sikora. Pod koniec miesiąca żółto-niebiescy pokonali Polonię Bytom 3:1, a jednego z goli strzelił Janusz Surdykowski, który rozpoczął swoją strzelecką serię - pięć strzelonych bramek w pięciu kolejnych meczach. Potem Arka przywiozła trzy punkty z Nowego Sącza (wygrana z Sandecją 2:1).

Maj

Był miesiącem bardzo udanym dla Arki. Gdynianie mieli serię trzech wygranych z rzędu, ale udaną passę przerwał Stomil Olsztyn, który wygrał 1:0. Ta porażka prawdopodobnie przesądziła o tym, że arkowcy nie wygrali klasyfikacji za najlepszy zespół rundy wiosennej. Zajęli 2. miejsce za Zawiszą. Swój festiwal strzelecki kontynuował Marcus da Silva, rozgrywający swoją najlepszą rundę w karierze. Da Silva strzelał, jak chciał i gdzie chciał.

Czerwiec

Wspomniany Brazylijczyk fantastyczny sezon okrasił hat trickiem z Dolcanem Ząbki. Łącznie strzelił 15 goli i został wicekrólem strzelców I ligi. Od razu pojawiły się spekulacje na temat jego przyszłości w Arce. Da Silva otrzymał ciekawą propozycję z ekstraklasy, ale cały czas podkreślał przywiązanie do żółto-niebieskich barw. Działacze Arki długo negocjowali z nim warunki pozostania, a w międzyczasie podziękowano za usługi piątce piłkarzy. Piotr Kuklis, Szlaga, Grzelak, Łukasz Zwoliński, Krystian Żołnierewicz mogli sobie szukać nowych miejsc pracy. Arka sezon zakończyła na 5. miejscu. Na dorobek 57 punktów złożyło się 17 zwycięstw, 6 remisów i 11 porażek.

Trojmiasto.sport.pl bacznie obserwowało ruchy w Arce, z naciskiem na sprawę da Silvy. Negocjacje trwały, trwały...

Lipiec

... aż w końcu na początku lipca Brazylijczyk ogłosił koniec sagi pod tytułem "Co z Marcusem?".

- Cieszę się, że wreszcie cały ten serial z moim kontraktem dobiegł końca. Jestem zadowolony, że zostaję w Arce. Nie ukrywam, że to dla mnie najlepsze rozwiązanie, bo nie chciałem z Arki odchodzić. Naprawdę dobrze się tutaj czuję i mam nadzieję, że moje dobre samopoczucie trwać będzie jak najdłużej. Z takiego rozwiązania chyba wszyscy są zadowoleni - mówił nam da Silva po podpisaniu 2-letniego kontraktu z Arką.

Jednocześnie gdyńscy działacze o nowych warunkach kontraktu rozmawiali z Radosławem Pruchnikiem. Zatrzymanie w klubie tej dwójki było zresztą priorytetem władz Arki. W drużynie Sikory Pruchnik był centralną postacią drugiej linii. On także przedłużył kontrakt.

Prawdziwy hit lata miał miejsce w Gdyni 2 lipca, kiedy Arka oficjalnie zakomunikowała o zawarciu umowy z Arkadiuszem Aleksandrem, dla którego był to powrót do gdyńskiego klubu po kilku latach. Z nowym napastnikiem Arki wiązano duże nadzieje. Siła ofensywna Da Silva - Aleksander na papierze wyglądała imponująca. A nie od dziś wiadomo, że papier przyjmie wszystko...

W lipcu zmarł Andrzej Czyżniewski, ekscentryczny były bramkarz Arki i Bałtyku. W latach 2009-2012 pełnił funkcję dyrektora ds. sportowych w Arce. Z nim wiąże się wiele innych wątków, ale nie czas i miejsce, aby przybliżyć wszystkie niuanse. Nie ulega jednak wątpliwości, że "Czyżyk" był emocjonalnie związany z drużyną żółto-niebieskich. Za jego kadencji w roli dyrektora Arka spadła z ekstraklasy.

- Mamy niższy budżet, ale cel jest jeden - walczymy o ekstraklasę - mówił prezes Arki, czym wyznaczył kierunek drużyny na sezon 2013/14.

Początek ligi i remis Arki 0:0 w wyjazdowym meczu ze Stomilem Olsztyn w Ostródzie.

Sierpień

Arka rozbiła GKS Tychy i Flotę Świnoujście, ale w międzyczasie przytrafiła się przykra porażka w Płocku z Wisłą. Bolesna o tyle, że przez większą część meczu gdynianie grali z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce dla Filipa Burhardta. O grze żółto-niebieskich mówiło się w samych superlatywach. W Arce widziano nawet głównego kandydata do awansu. Ale podopieczni Pawła Sikory dawali ku temu argumenty. Co mecz strzelali średnio po trzy bramki, z wyjątkiem Płocka, stworzyli kapitalne widowisko z Ruchem Chorzów (wygrana 3:2 po dogrywce). A że każda dobra passa musi się kiedyś skończyć....

Wrzesień

We wrześniu piłkarzy Arki dopadła chyba jesienna chandra. Arkowcy zaczęli grać coraz gorzej i notorycznie tracili punkty. Lekiem na kryzys żółto-niebieskich miał być nowo pozyskany piłkarz, Adrian Budka. Wejścia do pierwszej drużyny doświadczony piłkarz nie miał udanego, ale z czasem grał coraz lepiej i pełnię umiejętności pokazał w końcówce rundy jesiennej.

Październik

Wydawało się, że zwycięstwo na wyjeździe z liderem tabeli, GKS-em Bełchatów, da Arce pozytywnego kopa i wydźwignie zespół z kryzysu. Nic jednak bardziej mylnego. Arka po fatalnym meczu przegrała z Energetykiem ROW Rybnik, a nad głową Sikory zebrały się czarne chmury. Wróble ćwierkały już nawet o tym, że dni młodego szkoleniowca są w Gdyni policzone. Dziennikarze i eksperci zastanawiali się, czy warto jeszcze dać szansę Sikorze, a sam zainteresowany dostał od władz klubu wotum zaufania. Kredyt wciąż był mimo porażki z Dolcanem Ząbki. Potem nastąpił moment zwrotny jesieni. Gdynianie wygrali, a w zasadzie wymęczyli zwycięstwo z Kolejarzem Stróże i zaczęli wydostawać się z dolnych rejonów tabeli, bo warto podkreślić, że w pewnym momencie zajmowali pierwsze bezpieczne miejsce nad strefą spadkową!

Listopad

Czujący coraz większą presję Sikora postanowił zamknąć usta krytykom w najlepszy z możliwych sposobów, czyli dobrymi wynikami. Arka z brzydkiego kaczątka przemieniła się w pięknego łabędzia. Metamorfoza dokonała się w okamgnieniu. O problemach w drużynie nie było już ani słowa, arkowcy zaczęli wygrywać i strzelać przy tym dużo goli. Grali efektownie i efektywnie. Każdy rywal grający z Arką od tej pory musiał liczyć się z tym, że dostanie bagaż co najmniej trzech bramek. Gdynianie pięli się w górę tabeli, aż na końcu dostali dwa gongi - najpierw od Stomilu, gdy prowadzili 2:0, a zremisowali 3:3, a następnie od Termaliki - porażka 1:2. Koniec jesieni i 4. miejsce po przedłużonej rundzie jesiennej.

Grudzień

W klubie wciąż liczą każdą złotówkę i snują plany na okres przygotowawczy. Część piłkarzy Arki, prezes i wiceprezes wyjechali na tournée do Stanów Zjednoczonych. W tym czasie trener Sikora był na kursie UEFA Pro. Gdynianie zwiedzali USA, grali mecze towarzyskie, integrowali się z Polonią. W wywiadzie z trojmiasto.sport.pl prezes Arki zaprzeczył, jakoby w Arce miało dojść do jakichkolwiek transferów gotówkowych. Mówił o drobnych korektach, i to w przypadku, gdy jakiś piłkarz zwolni miejsce w kadrze. Ale na karuzelę nazwiska co rusz wskakują nowe nazwiska w kontekście wzmocnień żółto-niebieskich.

Czy było jeszcze jakieś ważne wydarzenie w tym roku z udziałem Arki, o którym zapomnieliśmy Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: