Sport.pl

Marcin Kikut wyjaśnia, dlaczego wybrał Widzew, a nie Arkę

Arka była poważnie zainteresowana Marcinem Kikutem, ale przegrała o niego wyścig z Widzewem. Były piłkarz Ruchu Chorzów tłumaczy, że na jego decyzji zaważył fakt, że łodzianie grają w ekstraklasie. - Otrzymywałem różne sygnały i zapytania, ale bardzo ogólne i niesprecyzowane, więc tak naprawdę brałem pod uwagę tylko te dwa kierunki - mówi doświadczony obrońca.
Obserwuj autora na Twitterze >>>

Kikut był jednym z trzech piłkarzy o znanym nazwisku, którzy znaleźli się na celowniki walczącej o awans Arki. Jednak ani on, ani Przemysław Pietruszka, ani Wojciech Trochim nie przejdą do gdyńskiej drużyny. 30-letni obrońca podpisał kontrakt z Widzewem, choć poważnie brał pod uwagę także opcję występów w zespole Pawła Sikory.

- Temat był zaawansowany i też bardzo poważnie traktowałem ten kierunek. Szanuję ten klub, ale przeszkodą był jednak fakt, że to na dziś I liga. Priorytetem było pozostanie w ekstraklasie za wszelką cenę i tak też oświadczyłem działaczom Arki. Zrozumieli i uszanowali moją decyzję. Będę kibicował gdynianom, chciałbym, żeby awansowali - mówi Kikut w rozmowie z portalem 2x45.com.pl.

Kikut od początku poszukiwań nowego pracodawcy tak naprawdę rozważał dwie opcje - gdyńską i łódzką. Działacze obu tych klubów byli bowiem najbardziej zdeterminowani w wyścigu o angaż byłego piłkarza m.in. Ruchu Chorzów i Lecha Poznań.

- Widzew i Arka to były dwie zdecydowanie najkonkretniejsze oferty. Otrzymywałem różne sygnały i zapytania, ale bardzo ogólne i niesprecyzowane, więc tak naprawdę brałem pod uwagę tylko te dwa kierunki - dodaje nowy nabytek Widzewa.

Kikut pomógłby Arce w awansie do ekstraklasy? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: