Marcus da Silva: To były trzy najgorsze miesiące, odkąd jestem w Arce

Marcus da Silva na początku sezonu strzelił cztery gole. Potem jednak przez długie tygodnie nie trafił ani razu. Na dobre zaciął się pod koniec sierpnia, w dodatku pod bramką praktycznie nie istniał. - To były trzy najgorsze miesiące, odkąd jestem w Arce - mówi Brazylijczyk, który w poprzednim sezonie był wicekrólem strzelców I ligi.
Obserwuj autora na Twitterze - @PiWisniewski

- Urlop w Brazylii bardzo się przydał. Odpocząłem, wróciłem szczęśliwy i pozytywnie naładowany. Psychicznie czuję się dobrze, wstąpiły we mnie nowe siły. Mam nadzieję, że początek wiosny w moim wykonaniu będzie podobny do początku sezonu. Życzyłbym, aby cała runda wiosenna była tak dobra. Chcę odzyskać skuteczność i pomóc Arce wygrywać mecze - mówi da Silva w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Czy wypoczynek w rodzinnych stronach natchnął go na tyle pozytywnie, że wiosną w jego grze powróci radość i polot?

- Pewnie, że tego bym chciał. Tak samo jak wielu udanych meczów Arki. Nie lubię, gdy coś mi na boisku nie wychodzi, ale tego już nie można przewidzieć. Po to pracujemy, aby cała runda wiosenna była udana.

Impas strzelecki Marcusa trwał od 5. kolejki. Ostatniego gola - i to dwa - w lidze ofensywny piłkarzy Arki zdobył 24 sierpnia w wyjazdowym meczu z Sandecją Nowy Sącz. Potem zaciął się na dobre.

- To były dla mnie trzy najgorsze miesiące, odkąd jestem w Arce. Rozpoczęliśmy ciężkie treningi. Poprzez pracę człowiek nie myśli o tym, co było. Pogoda niespecjalnie nam przeszkadza. Mimo mrozu atmosfera w drużynie jest bojowa. Wiosną chcemy grać równie dobrze jak jesienią, a nawet lepiej. Bo dla nas liczy się także styl zwycięstw - podkreśla były wicekról strzelców I ligi. W poprzednim sezonie da Silva zdobył 15 bramek, z czego osiem w drugiej części rozgrywek.

- Dużo oczekuję po rundzie rewanżowej. Zarówno od siebie, jak i od Arki. Wiele wyjaśni się na samym początku. Jeśli dobrze wystrzelę, to wysoki poziom powinienem utrzymać się do końca sezonu - uważa Brazylijczyk.

- Nie możemy za wiele kalkulować, patrzeć na innych. Dla mnie najważniejsza jest wygrana w każdym meczu. Jeśli uda nam się wygrywać seryjnie, to awansujemy do ekstraklasy. Nie możemy zbytnio wybiegać myślami w przód. Rozmyślać, które miejsce zajmiemy na koniec sezonu. Przede wszystkim ważna jest koncentracja na najbliższym przeciwniku. Żeby nie było sytuacji, że jakiś rywal nas zaskoczy - kontynuuje ofensywny zawodnik żółto-niebieskich.

Jesienią ciężar zdobywania bramek wziął na siebie Arkadiusz Aleksander, który zaliczył wymarzony comeback do Gdyni (12 goli). Wiosną wiele zależeć może też od da Silvy. Trener Sikora liczy na przebudzenie brazylijskiego piłkarza.

- Fajnie by było, gdyby kibice znów oglądali w akcji Marcusa sprzed roku. Nie tylko ja potrzebuję przełamania. Wielu kibiców Arki chce poprawy mojej gry. Gdynia oczekuje zwycięstw Arki i moich bramek - tłumaczy niespełna 30-letni gracz.

- Potrzebuję jednego, dwóch meczów na przełamanie. Taki moment zwrotny jest ważny dla każdego piłkarza. Gdy zaskoczę od razu, to forma pójdzie w górę. Wiosną będę dużo się pokazywał, szukał gry i bramek. Myślę, że moja konsekwencja zostanie wynagrodzona - dodaje da Silva.