Sport.pl

Paweł Sikora: Czuję się, jakbym dostał nowe pudełko z klockami Lego

- Żaden, nawet najlepszy motywator nie zastąpi konkurencji w składzie. Czuję się, jakbym dostał nowe pudełko z klockami Lego i muszę te klocki odpowiednio poukładać na boisku. Obecna osiemnastka meczowa będzie mocniejsza niż jesienią - mówi o transferach trener Arki Gdynia Paweł Sikora.
Obserwuj autora na Twitterze - @PiWisniewski

Ostatnie dni stoją w Arce pod znakiem transferowej ofensywy. Gdynianie zatrudnili kilku piłkarzy z przeszłością w ekstraklasie. Kontrakty z Arką podpisali Mateusz Cichocki z Legii Warszawa i Tomasz Kowalski z Widzewa Łódź. A w czwartek wieczorem Ukrainiec Igor Tyszczenko. Jednak najwięcej uwagi poświęca się Bartoszowi Ślusarskiemu (więcej TUTAJ, rozmowa TUTAJ), który po rozwiązaniu kontraktu z Lechem Poznań podpisał półroczną umowę z gdyńskim klubem. Wcześniej gdynianie zatrudnili także Sławomira Cienciałę, a w kolejce po kontrakt stoi lewy obrońca Zagłębia Lubin Paweł Oleksy.

- Żaden, nawet najlepszy motywator nie zastąpi konkurencji w składzie. Czuję się, jakbym dostał nowe pudełko z klockami Lego i muszę te klocki odpowiednio poukładać na boisku. Ci zawodnicy, którzy do nas przyszli, potrafią grać w piłkę. Co ważne, obecna osiemnastka meczowa będzie mocniejsza niż jesienią - mówi Paweł Sikora w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Po ostatnich ruchach na twarzy szkoleniowca widać większy spokój. Jeszcze niedawno Sikora narzekał na wąską kadrę, teraz na wielu pozycjach ma do dyspozycji po dwóch solidnych piłkarzy.

- Tamtą sytuację oceniałem z pozycji trenera, dla którego ważna jest wartość sportowa zespołu. Uważałem, że rywalizacja o skład była za mała. Podobne głosy słyszeliśmy z zewnątrz. Zawsze podkreślam, że piłkarz musi czuć na plecach oddech konkurenta. A chyba jeszcze nikt nie znalazł lepszej motywacji niż wewnętrzna konkurencja - podkreśla trener Arki. I uważa, że nowi piłkarze wniosą do jego drużyny wartość dodaną.

- Najlepszym wyznacznikiem umiejętności są mecze. Liga zweryfikuje, czy trafiliśmy z transferami. Dużym plusem nowych piłkarzy jest ich doświadczenie w ekstraklasie. Są ograni w meczach o stawkę, a więc trema ich nie zje. Jestem przekonany, że nie wystraszą się ani celu, który przed nami stoi, ani gorącej atmosfery na trybunach - podkreśla Sikora.

Dla szkoleniowca żółto-niebieskich oprócz ogrania ważny jest też zmysł pod bramką rywala. Tego oczekuje zwłaszcza od Ślusarskiego.

- Bartka chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Nic odkrywczego o nim nie powiem. Poza tym to zawodnik z dużym bagażem doświadczenia. Nie mam wątpliwości, że to nasz dobry ruch - wyjaśnia Sikora, który z przodu ma w kim wybierać. Oprócz Ślusarskiego jest Arkadiusz Aleksander, najlepszy strzelec Arki w rundzie jesiennej, zdobywca 12 bramek. Czy na boisku znajdzie się miejsca dla obu?

- Mam dwa tygodnie, aby wybrać optymalne rozwiązanie. Chcę jak najlepiej wykorzystać potencjał moich zawodników. Trochę muszę się nagłowić, ale lepiej mieć problem bogactwa, niż nie mieć z kogo wybierać - śmieje się Sikora. - Więcej wyklaruje się na treningach i w sobotnim sparingu (godz. 15 z Concordią Elbląg), na którym zamierzam przetestować pewne warianty gry.

- Zapewniam, że śpię lepiej niż miesiąc wcześniej. Już takich koszmarów nie mam. Jeśli dodamy do siebie umiejętności nowych zawodników, naszych wiernych kibiców, którzy cały czas wiernie wspierają, możemy zdziałać wiele. Liczę, że nowe nazwiska przyciągną na trybuny więcej kibiców. Zresztą atmosfera na meczach Arki pomaga piłkarzom. Dlatego zapraszam wszystkich na nasze mecze. Piłkarze chcą wygrać każdy mecz w Gdyni. Taki też stawiamy sobie mniejszy cel - podsumowuje trener Arki.

Czy Arka powinna grać systemem z dwoma napastnikami? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: